A ja bardzo chciałam na Kamieńskiego rodzić, bo już tam 3 lata temu rodziłam i byłam właściwie zadowolona. Tydzień temu urodziłam synka na brochowie, bo z Kamieńskiego 3 razy mnie odsyłali z sączącymi się wodami

Historia to długa i niewesoła, ostatecznie wylądowałam na Warszawskiej i bardzo się cieszę , tam na IP sto razy lepiej niż na kamieńskiego , lekarze o niebo milsi, stwierdzili, ze skandal, ze mnie tak odsyłali wciąż do domu, choć mieli obowiązek zostawić w szpitalu i podać antybiotyk.
Na porodówce też o wiele lepiej, położne dużo, dużo milsze od tych, które spotkałam na Kamieńskiego. Ta , która mi pomagała była wręcz rewelacyjna, wszystko wciąż opisywała, rozmawiała ze mną itd. Byłam w szoku, ze tak bardzo może się różnić opieka położnej.
Później już na położnictwie leżałam na 2 osobowej sali i było nie najgorzej, pielęgniarki nas nie obskakiwały, ale jak się do nich przyszło, o coś zapytać czy poprosić to zawsze grzecznie pomagały. Dziewczyny, te które miały problemy z karmieniem, przychodziły do nich z dzidziusiami i tam trenowały. Zajrzała do nas też pielęgniarka z poradni laktacyjnej.
Jedyny minus to odparzona pupa małego w trakcie naswietlania pod lampami na zółtaczke. Niby zabrały pieluchy i chustki, ale na karmienie mały wracał do mnie z przyschnięta do pupki kupą

Ale kilka dni w dom i pupcia już gładziutka
Ostatecznie bardzo się cieszę, że trafiłam jednak na Brochów , a nie na Kamieńskiego.
Tylko pamiętajcie, żeby dla nas byli mili, trzeba samemu być miłym i sympatycznym, a pielęgniarki i położne to nie jasnowidze, trzeba zadawać pytania i prosić jak czegoś nam trzeba
