Hej dziewczyny witam w słoneczną u mnie niedziele. Wstałam rano ,razem z M za śniadanko ,potem filmik nawet fajny "Góra Czarownic" oczywiście M zasnął w połowie i śpi do tej pory,to postanowiłam zajrzeć co tam u Was. Wczoraj troszke sie scykałam bolał mnie brzuch i mały strasznie sie ruszał ,chyba pozycje zmieniał. We wtorek mam do lekarza i zobacze co u mojego maluszka słychać. Odbieram też wyniki mam nadzieje ,że oki.
Teraz akurat moje życie zaczyna sie komplikować ,chciało mi sie domu na wsi echh... do tej pory mieszkała też z nami moja mama i nie martwiłam sie o zime ,ani o to ,że zaczne rodzić sama w domu ,30 kilometrów od najbliższego szpitala. Teraz sie skomplikowalo ,mama musi wyjechać, M w pracy od pn-pt, a ja? sama ,na tej zabitej dechami wsi ojj... nie! Nie dam rady z paleniem zimą i małym dzieckiem. Więc postanowilismy wziaść mieszkanie w mieście ,gdzie pracuje M ,a z domem hmm... narazie zostaje ,ale mieszkać tu już nie chcemy. Jednak wychowaliśmy sie w mieście i wogóle strasznie nie przyjaźni ludzie tu. Masakra ,teraz przed porodem nam sie takich zmian zachciało. Mam nadzieje ze jakos zdarzymy ze wszystkim,bo nie chce sama tu siedzieć na odludziu. :-(
No nic dosć narzekania ,M mówi ,że już w róznych sytuacjach dalismy sobie rade i tej też znajdziemy rozwiazanie.
Pozdrowionka dla Was! Ja pewnie ostatnia sie rozpakuje bo mam na 30 września :-)