Co położna to inna gadka powiem Wam kochane, ja swoje 1 dziecko werandowałam, bo to była zima, chłodno, teraz położna kazała wyjśc już po tygodniu, jak będzie ładna pogoda i nie będzie wiatru i bez werandowania, bo jest ciepło, my jeden dzien wietrzyliśmy przy oknie jakieś 20-30min, a wyszliśmy w 10 dobie najpierw na kontrolę do przychodni, wiec autem, dzidziuś pięknie sie czuł na dworku, nic się nie działo, więc lekarka kazała normalnie na nast. dzień iść na spacer, byliśmy prawie godzinkę, mały tak cudnie spał, ze szkoda było do domu wracać, z resztą jak mi powiedziała położna, od świeżego powietrza w takie ciepło dziecko jeszcze żadne nie umarło, w domu zaduch wiec kazała jak najwiecej spacerować.
Każdy robi jak uważa, jest teraz taka śliczna pogoda, ze naprawdę nie warto kisić sie w domku, to nie mrozy, ważne aby nie było zimnego wiatru.
Aha i dla hartowania ważne, aby już wychodzić potem naprawdę codziennie, w razie co cieplej ubrać i iść na krótko jak brzydko, ale być każdego dnia.
U nas ok, mamy za soba już skok rozwojowy, tym samym mały na cycu wisiał 3 dni i noce, ale dziś tyle mleka, ze sie zachłystuje! Poza tym ładnie już śpi, bo noce były cieżkie, uczymy sie już ładnie siebie nawzajem.
Kochane życze spokojnych, w miarę małobolesnych porodów i wkrótce maluszków przy piersi!