Hej dziewczyny-melduję się ze szpitala -nadal w 2paku.W sobotę o 23 dostałam mocnych skurczy co 4 min.Poszłam na badanie doktorka pietro wyzej zeby sie upewnic czy to juz. Stwierdził że napewno bo 2 palce rozwarcia i skurcze.Poza tym miałam ostrą biegunkę która jest częstym objawem porodu.Wzięłam prysznic i przed 1 byliśmy na porodówce.Rozwarcie takie samo skurcze do 5 rano co 4-2 min.od 70 do nawet 99 silne a szyjka sie nie otwierała.Po 6 rano kazali mi isc pod prysznic na20min.potem skurcze mocniejsze na moment a potem zupełnie ustały.Po 10 przenieśli mnie na patologię .Byłam maxymalnie wykończona psychicznie ,fizycznie i odwodniona.Dostałam 3 kroplówki ale ledwo mi wenflon wkłuli bo tak zapadnięte miałam żyły.Dopiero po 5 razie i teraz mam całą rękę siną.Położne barzdo miłe i na sali mam fajne dziewczyny ale i trak mnie dobijają te ciiągłe kroplówki.nbadal jestem na diecie i mam ktg 3 razy dziennie.Skurczy zero bo leżę-dziś dopiero ssię ruszyłam z małżem -po schodach pochodziłam i na zew.trochę .Jutro będę próbowac dalej.Jeśli nic się nie ruszy do piątku to wypiszę się na żadanie bo mogę rodzić dopiero za 2 tyg.a tyle tu nie chcę kiblować.Mam laptopa od mamy i jakoś może szybciej mi czas będzie mijać.
Mam też info od Karotki-leży w szpitalu od piątku i dziś miała wywołanie ale nie chwyciło.Liczy na cc.Ja liczę na jakiekolwiek skurcze.3majcie za nas kciuki-Pozdrawiam wszystkie rozpakowane i te czekające:-)bym zapomniała-Marysia ważyła przy przyjęciu już 3700-więc jednak kolejny 4 kilowiec mnie czeka-przez 3 tyg utyła 900g!