Dziewczyny nie jest dobrze...pojechałam do mojej przychodni po L4, ale tam lekarze rodzinni już nie przyjmowali (czy coś tam) i powiedzieli, że lepiej jak pójdę do ginka...no i poszłam...zbadał mnie i powiedział, że plamienia rzeczywiście na chwilę obecną nie ma, ale musi mi jeszcze zrobić USG...no i zrobił i dalej nic nie było widać, tylko sam pęcherzyk...coś tam mówił o pęcherzyku żółciowym, ale byłam tak przestraszona, że już nie pamiętał co mówił...no i dał mi skierowanie do szpitala...jutro mam się tam stawić na czczo o 7:30...zrobi mi USG lepszym sprzętem i wtedy zostanie podjęta decyzja...ehhh strasznie się czuję, a jeszcze wkurza mnie, że Narzeczonka ze mną nie ma...no więc to by było na tyle...