Haszi, no to jedziemy na tym samym wózku z tym gronkowcem. Ja jeszcze niepotwierdzona, ale moja ginka " da sobie prawą pierś obciąć , że to gronkowiec". Paradoksalnie mnie uspokoiła jeśli chodzi o dziecko. Powiedziała , że nie będziemy tego leczyć ( zresztą u mnie nawet nie bardzo się da , bo na większość antybiotyków jestem uczulona) tylko będzie cc.
Też mi się ryczeć chce na samą myśl o tym bólu we wrześniu, ale bardziej przeraża mnie to, że być może znowu nie będę mogła karmić malucha cycem:-

-

-(
Ku pokrzepieniu serc historia mojej koleżanki. Honorowy krwiodawca ze zdiagnozowanym gronkowcem złocistym- i mimo to krew od niej biorą. W sierpniu urodziła zdrowiutką córeczkę, tyle, że przez cc. Żadnych problemów z raną, po tygodniu śmigała już nieźle. Czyli nie taki diabeł straszny...Ja myślę, że tak naprawdę gronkowiec nie szkodzi dziecku w brzuchu, jeśli nie ma z nim bezpośredniego kontaktu , a płód jest zdrowy i silny. Przynajmniej przypadki wokół mnie o tym świadczą, a i moja ginka siała by panikę, gdyby były ku temu powody. Ale chyba jednak się nacierpimy we wrześniu. Słyszałam , że gronkowiec daje popalić w tym miejscu w którym został " wszeczpiony", przynajmniej moja koleżanka ma problem z paznokciem u stopy, bo tam jej w salonie kosmetycznym zafundowali lokatora. Skoro nam sprezentowano do brzucha to pewnie tam się "uaktywni". Ale pocieszam się, że to ostatnie moje takie cierpienie będzie( więcej rodzić nie zamierzam)...Zaciśniemy zęby, popłaczemy sobie, ale i tak najważniejsze dla nas będzie , że dziecko zdrowe.
No i tak zupełnie na pocieszenie...Tobie po porodzie i karmieniu przysługuje leczenie, zeżresz coraz to kolejne serie antybiotyków ale masz szanse na wyleczenie( wcześniej czy później

). Ja przez to moje uczulenie mam marne szanse...a jak mi się za 20 lat gronkowiec rzuci na stawy to dopiero będzie wesoło


Ja dzisiaj wizytę zaliczyłam, ale bardzo pobieżną, bo był mega młyn( ginka wybiegła do porodu bliźniaków w 6 miesiącu). Zdążyła tylko potwierdzić wczesną ciążę, umówić się na 18 i kazać zażywać folik, na korytarzu był już wywód o gronkowcu....Mam spory niedosyt...ale rozumiem sytuację. Szanuję ją, że mimo iż to pacjentka z NFZ poczuwała się do odpowiedzialności za prowadzenie jej ciąży i pobiegła na oddział- hm...to się chyba zbyt często nie zdarza.
A więc na więcej szczegółów i skierowania na badania muszę poczekać 2 tygodnie. Babska ciekawość mnie skręca tak naprawdę, bo skoro nic złego się nie dzieje, to 2 tygodnie to nie wieczność...
Poinformowaliśmy dziś teściową , że będzie druga dzidzia. Usłyszeliśmy , że jakim prawem decydujemy się na drugie dziecko, skoro pierwszemu nawet chrztu nie zagwarantowaliśmy( fakt, Hanka jest jeszcze poganka). Jak wybuchnęliśmy z małżem śmiechem to się chyba kobiecinie aż głupio zrobiło. Nawet nie mam siły się na nią gniewać za reakcję- tak mnie ubawiła


