Ja już PO. We wtorek byłam rozżalona, a dzisiaj mile zaskoczona, jeśli chodzi o personel szpitalny. W szpitalu ktg od 9, byłam za 20. Przede mną już jedna dziewczyna, którą babka od razu zawołała na ktg ("bo szkoda czekać do 9 skoro wolne - tu pierwsze zaskoczenie). Myślę sobie - super, to tylko 40 minut czekania, a tu po kilkunastu minutach ta sama położna podchodzi do mnie i mówi, żebym wzięła rzeczy i poszła z nią na oddział. Okazało się, że jest wolne 2 ktg, więc bez sensu, żebym tam czekała - pogadała ze mną, pożartowała, powiedziała, że jest sajgon na oddziałach, strasznie dużo pacjentek... Okazało się, że pojawiły się skurcze ale mizerne, chociaż brzucho bolało podczas ktg. Przyszła moja lekarka i mówi, że mała jest uparta i, że czeka mnie jednak wywołanie, więc jej mówię, że wczoraj strasznie bolał mnie brzuch i myślałam, że się coś rozkręca, więc wzięła mnie do badania na samolocie i mówi, że kiszka... mała siedzi twardo a macica ćwiczy i dobrze, ale żebym się raczej nastawiała na poniedziałek na 9 na przyjęcie do szpitala - założy mi balonik, a we wtorek powinnam urodzić. Oczywiście mówiła, że może się samo rozkręci, ale żebym pomogła małej i czule pożegnała się z mężem itd i tu już zaczęła sobie żartować.
Tak więc ja na pewno będę październikową mamą.
Zaraz będzie u mnie teściowa, z resztą rodziny, a ja jakoś średnio w nastroju na przyjmowanie gości.
Guusia - bardzo dobrze zrobiłaś! Popieram w 100%!
Właśnie dostałam sms-a od Magi - rodzi, zaraz go przepiszę!
Reszta później, bo muszę ogarnąć dom przed najazdem teściowej!
Dziękuję za kciuki i pamięć o mnie! Kochane jesteście!