Hej kochane............dziś byłam u mamy-bo miałam wolne od pracy...i się poryczałam z bezsilności:-(. Mama wygląda żle....nie ma czucia w nodze ani w rączce-cała prawa strona nie funkcjonuje:-(. Sina jest od operacji-ucho,szyja i oko.....poznaje nas ale ma zastoje w rozmowie-ech......nie wiem jak to będzie...boję się....widać,ze mama gaśnie-nie ma sił do walki...
A tak to rozmawiałam z szefową o cały etat i niestety do końca roku nie teraz bo ma 3 dziewczyny za które płaci zus i są na wychowawczym,ale jednej z nich za 3msc się kończy i ona nie chce wracać więc szefowa powiedziała,ze wtedy dopiero mogę przejść na pełen etat....-ech te oszczędności.
A m...na razie chyba zrozumiał,ze nie wyjadę za nic w świecie bez dziecka. On pracuje ale nie rozumiem jego postawy,żeby cos ,gdzieś dorobić....A z teściową się nie odzywam,jest mi przykro,ze nie akceptuje mnie i,że pochodzę z takiej a nie innej rodziny

.Nawet moja mama się zapytała,czy teściowa pomaga mi przy dziecku a ja,żeby jej nie martwić to powiedziałam,że tak a ona,czemu tak mówisz przecież czuję,że nie udała ci się teściowa...a ja jak wyszłam popłakałam się-nie chciałam by mama widziała to....bo po co ją dołować,jak ma odejść to niech odejdzie w spokoju.
Nie gniewam się,że chcecie mi pomóc za co bardzo dziękuję wam.....pamiętam ,że całą wyprawkę ciuszkową dotałam od forumowych cioć:-)...a ciuszki oddałam po Michasiu tez bardzo potrzebującej mamie....Przekonałam się,że dobroć jest zwracana podwójnie....choćby w dobrym słowie

.