Witam Mamusie i Dzieciaczki!
Dziękuję za Wasze magiczne kciuki - pomogły na tyle, na ile mogły pomóc. Nie jest tak źle , jakby się mogło wydawać :-). Damy radę!
Ja wczoraj zaczęłam nocki. Wróciłam przed 7 rano, pomogłam chłopakom naszykowac się do szkoły i o 8:20 do łóżka. P. zajmował się Małą Łobuzicą. O 11:15 pobudka, bo już bez mamy ani rusz. Dostałam śniadanko i kawę do łóżka i musiałam wstać niestety, bo P. szykował się na drugą zmianę do pracy. Tyle z mojego spania po nockach


, bo mały łobuz szkudzi już straszliwie i ani na chwilę nie można jej spuścić z oka. Łazi na czworakach z prędkością błyskawicy, a kiedy tylko wie, że robi coś, czego nie powinna, to dostaje takiego przysieszenia, że szok. Wstaje absolutnie przy wszystkim - meblach, ścianach, ławie, miskach psa


. Wszystko ściąga, obgryza blat ławy, kuca trzymając się jedną rączką i sięga po zabawkę. TRAGEDIA!!! I muszę Wam powiedzieć,że to wszystko tak nagle, w dwa tygodnie wszystkie umiejętności zdobyła, więc
MAMUSIE NIE PRZEJMUJCIE SIĘ - KAŻDE DZIECKO ROZWIJA SIĘ W SWOIM WŁASNYM TEMPIE!!! I ZAZWYCZAJ ODBYWA SIĘ TO SKOKAMI I JAK COŚ SIĘ ZACZNIE DZIAĆ, TO NAGLE JEST TAKI WIELKI SKOK, BO ZDOBYWA KILKA UMIEJĘTNOŚCI NARAZ... a POTEM ZNOWU STOP!
Moja Wiki już ślicznie robiła kosi- kosi, a teraz sprawia wrażenie, jakby w ogóle nie wiedziała co do niej mówię, kiedy o to proszę

.
Teraz ma ważniejsze rzeczy na głowie - trzeba np. obgryzać kość psa , jak mama nie widzi;-)
W ogóle czuję, że rośnie nam rozrabiaka na całego... Moja mama mówi, że widzi w niej mnie. I ,że jeśli się nie myli, to mi serdecznie współczuje, bo mnie było wszędzie pełno i wszędzie wlazłam - nawet na 2- metrowy segment w wieku 1,5 roku, zamknęłam się w rozmrażanej lodówce, wpadłam głową do pralki wirnikowej ( na szczęście, kiedy już było po praniu i wodę mama wylewała


), uciekłam tacie spod sklepu z wózkiem - parasolką na plecach itp...
Nie chcę nawet myśleć co oni przeżywali. A chłopaków miałam takich spokojnych.... eeeh...