reklama

wrzesień 2011

Matko, tak mi przykro dziewczyny, Aga, Asia. Mój mąż ma wybuchy agresji i to dość poważne. Do tej pory były same słowa raniące jak nóż. Przeważnie mówił mi jaka jestem głupia i mało warta, ale nigdy nie ubliżył mi z powodu wyglądu. Jak ma dobry humor, to często mnie dowartościowuje. Te napady agresji zdarzają mu się tak raz na 1 miesiąc, raz na 2 miesiące, ale ranią bardzo.

Asnecja, Nalka niektórzy mają szczęście...
 
Ostatnia edycja:
reklama
Aga czemu miałabyś się obwiniać? Że co jest Twoją winą, że miałaś raka? Proszę Cię. Dla mnie jesteś silna babka, która pokonała choróbsko, tylko Cię podziwiać i na rękach nosić. Asia, lina- jest to dla mnie niewyobrażalne, żeby mąż tak się zwracał do swojej partnerki... Bardzo Wam współczuję. Czy im nie jest wstyd? Przecież to świadczy tylko o nich. Nie można się tak do innych zwracać. No chyba, że sam chce być traktowany w taki sposób. Mężczyzna, w moim pojęciu, powinien wspierać kobietę, to on jest tym silniejszym, jego czyny świadczą o nim, powinien szczycić się tym, co robi dla swojej "pani". A nie obsypywać ją wyzwiskami, dołować i stronić od pomocy. Ja nie mówię, że mój mąż jest idealny. Jak każdy mężczyzna ma na wszystko czas, ale i ja staram się być cierpliwa- pomaga mi jak może. Jeśli zrobi to o co go proszę to dziękuję mu i chwalę go za to (wiele rzeczy robi lepiej niż ja)- on pęka z dumy a ja jestem szczęśliwa, że mi pomógł i że mogłam go połechtać po jego męskim ego. Dziewczyny, a Wasi mężowie zawsze tak się zachowywali?
 
Hej dziewczyny, przykro mi z powodu klotni i glupich zachowan meza, ja tez ostatnio jestem nerwowa i czesciej sie klocimy, no ale nie ma hardcoru.
Bardziej to ja jestem przyczyna tych klotni.
Bylam dzis u ortopedy chcialam sie dowiedziec o moj kregoslup i sposob porodu, powiedzial, ze jestem okazem zdrowia i ze pooleca mi porod sn, tak tez przystalam. Takze rodziny naturalnie!
Wczoraj spotkalismy sie ze znajomymi i wiecie co? Stwierdzili ze mi brzuch opadl! aaa nie chce mi sie w to wierzyc, to za wczesnie chyba co?
Do tego po chodzeniu po sklepach zasnac nie moglam tak mnie nogi i pachwiny bola. Jak emerytka. I ten chod, ciagle wolalam meza zeby szedl wolniej a ja ledwo nozkami przebieralam.
W tym tygodniu robie ostatnie zakupy maluszkowe i daruje sobie juz wyprawy do centrum handlowego.
 
Witam

Dziewczyny współczuję :-( Ja na swojego męża nie mogę narzekać, ostatnio bardzo mi pomaga i stara sie odciążyć mnie w domowych czynnościach, choć zdarza mu się mieć "gorsze dni", kiedy nie widzi nic poza czubkiem własnego nosa. Nikt nie jest doskonały, każdy ma wady i zalety.

Bluetooth na mnie podobnie podziałała szkoła rodzenia, dzięki zajęciom wiem co mnie czeka, co mam robić itd. Poczułam wewnętrzny spokój i komfort psychiczny a wcześniej nie chciałam słyszeć o porodzie bo sie bałam. T. też przeżył lekki szok po wizycie na porodówce, mimo wszystko nie zniechęcił się , w 2 dni przetrawił sobie wszystko :-D

Weekend minął nam spokojnie i rodzinnie. W sobotę byliśmy u babci, uszczęśliwiła mnie wiadrem pomidorów, przeciery już są w słoiczkach. W niedzielę zrobiliśmy z teściami grilla na działce ale straszna duchota była i mimo że leżałam w cieniu to myślałam że wyzionę ducha. Dziś pogoda jest podobna gorąco i nie ma czym oddychać, pewnie na wieczór przyjdzie deszcz.
 
hej dziewczyny!współczuję mężów,mój na szczęście jest inny,bardzo się stara pomagać,w zasadzie się nie kłócimy,chyba że ja się zdenerwuję i krzyczę na niego,ale on nie podejmuje "akcji" i zawsze spokojnie tłumaczy swoje zdanie,na koniec przytuli, ja się zwykle poryczę,że taka byłam niedobra i finito,po kłótni.Naprawdę tacy mężczyźni powinni być wszyscy,zwłaszcza w tak trudnym okresie jakim jest ciąża dla kobiety.Może nie warto być z kimś,kto jest agresywny,stawia siebie na pierwszym miejscu...wiem,przywiązanie,finanse,strach o przyszłość...ale nic nie jest stracone raz na zawsze,może się okazać,że nowe życie,bez tyrana i egoisty,jest lepsze...może biedniejsze,ale przyjemniejsze...
co do poruszania się z brzuszkiem-teraz w weekend byłam na weselu,poprawinach i...dałam radę:-)nawet potańczyliśmy z S.wszyscy się dziwili,że poród już tuż tuż a ja jeszcze mam siłę...fajnie było.Niestety teraz tak trochę czuję skutki tych wariacji,nie mam dziś siły na nic...chodzę jak wielka kaczka i szukam wygodnego miejsca do leżenia:-)
 
Tofilesia, mój mąż zawsze był nerwowy. Jesteśmy parą od 2001 roku, od 3 lat jesteśmy małżeństwem. I w sumie moge powiedzieć, że może kiedyś był bardziej wybuchowy i zaborczy, kłótnie były częstrze, ale mało hardcorowe (cytując BigChild:)). A teraz są rzadziej,ale ranią trochę mocniej. Tez inaczej już do tego podchodzę. Staram sie nie panikować, nie histeryzować, bo wiem, że to przejdzie. Ale tym razem mój sznowny mężuś trochę przesadził. No i jestem w koncówce ciąży co też dodaje mi irytacji, że jak tak można!!!! I w zasadzie całą ciążę jestem zdana na siebie. Dużo rzeczy zrobiłam sama, nie prosząc, bo wiem czym moje prośby sa okupione. Tylko teraz juz nie daje rady!!! chodzę jak kaczka, jeden sklep i zadyszka, samochód prowadzę na wyprostowanych łokciach, co też bezpieczne nie jest raczej i wiadomo co jeszcze, bo wszystkie tu przechodzimy podobnie końcówkę ciąży. Jak trzeba to mi pomógł, owszem, tylko musiałam sie ustawic w kolejce z innymi ważnymi sprawami,w hierarchii - ja na końcu! A potem "Nie mam czasu, szybciej rób zakupy" A kilka dni później: "gdzie keczup, przeciez bylismy na zakupach !!!" No i bądź tu babo mądra!:baffled::confused::dry:
 
czy był zawsze taki no nie powoli taki sie stawał cóż jest 5 lat młodszy może chce kogoś lepszego
i w końcu jest coraz bardziej śmielszy ale może to dobrze bo w końcu kiedyś zdobede sie na krok rozstania
i sie wyprowadze do siostry dobrze że mam gdzie
też już mam troche dośc słuchania o jego koleżankach z pracy i jak mają te swoje imprezy pracownicze gdzie
mój mąz sie dobrze bawi
 
współczuje dziewczyny wam problemów z mężami... ja tez mam czasem takie dni ze wydawałoby sie ze mogłabym go zabić normalnie ale nie jest on az taki złosliwy...mam nadzieje ze niedlugo wszystko wróci do normy i te kłotnie to tylko sprawa hormonów...u mnie to są z mojej inicjatywy przewaznie:)

głowy do góry i trzymam kciuki aby sie ułożyło:*
 
Tak jest! trzeba się wziąć w garść dla dobra swojego i dzidziusia. Emocje mi opadły. Zaraz załączę sobie ładną muzyczkę i poukładam ciuszki malutkiej w szafce. To mnie odpręży na pewno. Pogoda ładna, to też złość przechodzi powoli... Oby tylko dzieciulku się nic nie stało... Obiecałam sobie kiedyś, że jeden taki wybuch przy małej i pakuję manatki...
 
reklama
dziewczyny bardzo ale to bardzo wam współczuję.... wiem coś o tym ponieważ mój pierwszy mąż też się tak zachowywał i traktował mnie jak pomietło!!!! ze Sławkiem jest zupełnie inaczej... mogę na niego zawsze liczyć i jak mówię że wyglądam jak mamut to mi mówi że wyglądam jak śliczna kobieta w ciąży!!!!

ja wczoraj byłam na tym pogotowiu i się okazało że to może być początek tej cholestazy albo reakcja alergiczna!!! mam za tydzień powtórzyć próby wątrobowe...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry