dziewczyny jak czytam o tych waszych relacjach z mężami to niestety ale mi sie ciśnienie podnosi. Dla mnie to niedopuszczalne takie zachowanie. Spotykałam sie już z takimi facetami i jeśli dochodziło do takich akcji to wolałam ich zostawić w diabły. Mój mąz nie jest aniołem ale my dużo rozmawiamy, ja mu mówię co czuję, on mi i tak to wygląda, ze nawet jak mamy inne zdanie to najpierw siebie słuchamy a potem podejmujemy wspólną decyzję. Ja wiem gdzie ustapić, on wie że ja czasem oczekuję by on ustąpił. Jakoś tak wychodzi że jeszcze nie mieliśmy patowej sytuacji. A co do jakiś wyzwisk itp to u nas nie do pomyslenia. Ja czasem gadam ze jestem gruba , brzydka w ciązy ale zaraz od niego dostaję burę

bo on mówi jesteś śliczna , nosisz nasze dziecko i ja Cuiebie uwielbiam a co myslą inni to mnie obchodzi jak zeszłoroczny śnieg. A jak idziemy przez miasto to mnie trzyma za rękę i wiem ze jestem z nim

Jesteśmy dopiero 2 lata po slubie ale wiem ze cokolwiek sie będzie działo będziemy za sobą stać murem.
jedyne dla mnie wyjście to siąść razem i próbować mu wytłumaczyć jk sie czujecie, co Was boli, czego on męża oczekujecie itp. A potem posłuchać co On ma do powiedzenia i spróbować razem znaleźć rozwiązanie w tej sytuacji. Jeśli nie zaczniecie ze sobą rozmawiać to moze być coraz gorzej.
Nie chciała bym sie mądrzyć. mam już 34 lata i kilka nieudanych związków za sobą, nie jestm super ekstra itp. Jestem zwyczajna ale nauczyłam sie przez te związki ze mam uczucia, mam swoje prawa i mam prawo być szczęśliwa. Nie jestem dodatkiem do domu dla męża, nie jestem jego kucharką ani sprzątaczką tylko parterką a więc jako partner mam takie samo prawo głosu jk on i takie same prawa.
a to ze czasem mu muszę trzy razy przypomnieć o śmieciach, zakupach itp to trudno. Taki jest, ze nie trktuje tego jak priorytety

szafę mi robił 1,5 miesiąca ale zrobił. A ja nie robiłam dzikich awantur o to tylko spokojnie pytałam. To też metoda - zamiast sie drzeć znowu nie wyniosłeś śmieci, znowu kartony stoją w przedpokoju że idzie sie na nich zabić, albo znów muszę sama jechać na zakupy bo zapomniałeś ja mówię - wyniesiesz dziś śmieci bo mnie plecy bolą i nie dam rady, kotku te kartony już trochę postały moze czas je wynieść jak sądzisz, co będziemy jeść w tym tygodniu? lodówka pusta. Kiedy znalazłbyś czas na zakupy bo ja nie dam rady wszystkiego przytaszczyć sama a jechać kilka razy to się chyba nie opłaca. U nas działa
moje dziecko śpi, zasnęła po 2 śniadanku. Ja popijam inkę z mlekiem i zajadam sie drożdzówką ze śliwkami a potem robie porządek w kuchni i pranie. Pada i pada

jak tu wyjść na spacer

. Na zakupy niewielkie pójdę jak Kinia wstanie i zje obiadek - tylko mleko, ser i dla Kingi jakiś makaronik do pomidorków i rybki.
I na dzis plan bojowy skończyć prasowanie i pranie dla Gabrysia i spakować obie torby. Jeszcze tego nie zrobiłam , wstyd

ale mam już prawie wszystko - brak mi tylko piżamki, mam 2 koszule nocne i koszulkę do porodu a jeszcze bym chciała piżamkę taką do karmienia.
No i zaczynamy odliczanie końcowe. Z om termin mam na 22 sierpnia czyli za 2 tygodnie, z pierwszych usg dopiero na 2 wrzesień

a zobaczymy kiedy zechce mu sie przyjśc na świat. Kinia przyszła zgodnie z terminem 1 usg
Kochane dbajcie o siebie i bądzcie dla Siebie dobre