Witam serdecznie Kochane :-)
Misiako - zazdroszczę sesji. I oczywiście też z niecierpliwością czekam na Wasze fotki ;-)
J od kilku dni mam dziwne objawy - ale pisałam już. Od kilku dni też pojawia się taka galaretowata wydzielina - ale nie są to upławy - taka zwarta konsystencja - jednak nie jest zabarwiona krwią - taki ciemniejszy kolor... Tylko takie kawałki. Więc sama nie wiem czy to może być czop - bo w poprzednich ciążach zawsze najpierw miałam skurcze - nic się nie pojawiało.
Poza tym skurczy mam dużo - nawet takie z blekkim bólem w dole brzucha. Staram się wtedy jak mnie łapie - przystopować, poleżeć i mija. Więc myślę, że to są skurcze przepowiadające - tylko z nimi to jest tak, że mogą pojawić się kilka dni, albo 2-3 tygodnie przed porodem - więc nic pewnego ;-)
Ja pierwszego synka urodziłam na początku 39 tygonia, a średniaczka i najmłodszego - na początku 41 - więc jesli ma być podobnie - to jeszcze pochodzę sobie z tymi objawami

Ale nie obraziłabym się - jakbym urodziła w 38 - bo jestem bardzo, bardzo zmęczona...
Prawda jest taka, że to nasze maluszki wysyłaja sygnał - kiedy są gotowe - wtedy organizm reaguje odpowiednimi hormonami... Dlatego czekam cierpliwie.
Dziewczyny - ja dzisiaj takiego stresa przeżyłam. Moi Rodzice z moim najmłodszym synkiem pojechali w Polsce na biwak - pod namiot. Mój synek wniebowzięty, szczęśliwy - przeżyc ma co nie miara. A ja głupia sie denerwuję... I dzisiaj od rana dzwoniłam do nich - i nic. Na 2 telefony, przez 2 godziny. Napisałam smsy, żeby się odezwali - i cisza.
Moja wyobraźnia zaczęła działać. Widziałam ich w jeziorze i przewrócony kajak, albo jak gubią się gdzies w lesie, albo mój synek zgubiony - oni go szukają... później juz coraz bardziej niesamowite historie przychodziły mi do głowy...
Głupia jestem - wiem... Byłąm gotowa na piechotę do Polski ruszyc i ch ratować

I w końcu się odezwali. jak usłyszałam moją Mamę to się poryczałam - wszystkie nerwy puściły. Moja biedna Mama ma teraz wyrzuty sumienia, że nie miała telefonów przy tyłku - a grali najpierw w piłkę, później byli na długim spacerze. A teraz mój synek łowi ryby i doskonale się bawi.
Doszłam do wniosku, że ze mną jest coś nie tak ;-)
Oczywiście - cudnego dnia życzę - no i ciągle czekam na kolejne wrześniowe Maluszki
