• Weź udział w konkursie i wygraj laktator SmartSense i wyprawkę dla mamy 💖 Kliknij Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców.

    Wygraj grę z serii Słonik Balonik dla maluszka 💖 Wchodź Zadanie jest proste. Działaj i wygrywaj

reklama

wrzesień 2012 ;)

reklama
Ja tez filmiku nie moglam ogladac, doslownie obejrzałam kilka sekund i wylaczylam:-(masakra:-(biedne dzieciatko...

Moja maruda stekaaaaaaaaa a ja sie skupiam co mam pisac....w lozeczku nawet juz go nie moge zostawic takie cyrki tam wyprawia

Dzis zabieram gdzies moja chrzesnice na jakies lody czy cus,bo ma urodzinki :) 3 latka:) jezusie ale to polecialo...

no i chyba nie dam rady teraz poodpisywac, od 8 slysze tylko stekanie:-Dnie skupie sie:-D
 
hej

u nas noc niezbyt ciekawa. takze szkoda mowic nawet.

u nas tylko M pracuje ale w panstwowej firmie po 12h dzien i 12h noc a potem 2dni wolne. takze i pieniazki sa i tata tez :) ale na dluzej tak nie starczy i maly bedzie musial pojsc do zlobka/przedszkola a mama do pracy tez.

moj wywrotek tylko sie wywraca na brzuch i najszczesliwszy jest. wczoraj go zostawilam w lozeczku na chwilke na plecach wracam a ten na brzuchu i tak caly dzien moglby na tym brzuchu przelezec a jak to klade na plecy to ryk jak nie wiem. i wiem i widzialam ze sam sie przewrocic umie nie trzeba mu pomagac tylko to len jest smierdzacy :-D

u mnie tez sniegu nasypalo od metra i nie ma opcji na spacer bo sie zakopie...:-(
 
fasola to jeśli mielibyście ochotę to zapraszam w moje skromne progi ;)

martuś - moj moze na brzuchu byc cioagle. i spi w nocy na brzuchu, a jak zasnie mi na rekach i klade go m\na plecy,t o za pol godzinki się budzi.
Hesia nie lubiła za bardzo na brzuchu, a teraz tylko na brzuchu spi ;)

i ja tak uwielbiam wiec...moje dzieci w koncu, no nie??
 
Tygrysku to ja się jeszcze raz wypowiem bo widze że chodzi o mnie z tą pracą.
To zacznę od tego że ciuchy kupujemy sobie w chińskim,albo lumpie,albo buty ccc lub na rynku.Firmówki to są z lumpka.Zabawki w większości z Alegro używane i mam ich sporo nie po to by były zamiast rodzica a raczej to był mój taki nałóg kupowania,jak nałóg papierosowy czy forumowy:tak:No i kupowałam je jak jeszcze siedziałam w domu bo potem to nie miałam czasu po tyłku się podrapac.
Nasze wydatki to nie zagraniczne wczasy bo już kilka lat nie bylismy nawet na krajowych wczasach.Cały trud naszej pracy szedł w budowe.Mieszkamy u siebie mamy swój dom ale też co miesiąc kredyt hipoteczny,opał w zimie to co miesiąc kilka stówek,choc ratujemy się jak możemy by opał wyszedł jak najtaniem,mąż kosztem widzenia się z dziecmi sam wykupuje drzewo w lesie i zasuwa,obcina,przywozi i dziabie tym się zajmuje jak ma wolny dzien,a przecież mógłby spędzac ten czas z nami piec mamy też z podajnikiem na eko groszek,dosypało by się groszku raz na 3 dni i by było z głowy nie biegałabym co 1-1,5 podkładac do kotłowni ale koszt to byłby około tysiąca miesięcznie:confused2: Oprócz hipoteki,opału,jest jeszcze internet,telefony,światło,same światło prawie 200zł,śmieci,szambo,podatek od gruntu zabudowanego,ubezpieczenie budynku,no własnie musze zapłacic 400zł,:crazy:opłaty za auta,nie są to wypasione fury tylko środek lokomocji do pracy który się psuje i trzeba reperowac:crazy:Telewizji cyfrowej nie mam bo mi szkoda kasy to kolejne kilka dych miesięcznie,może kiedys,zreszto ja nie przepadam za telewizją bo pewnie bym wykupiła.Tak więc utrzymanie swojego domu to ogromne koszty.Ale kredyt kiedys spłace a dom dla dzieci będzie.Owszem wydaje dosyc czesto pieniądze na rzeczy bez których mogła bym się obejsc,zwykły babski zakupocholizm,pewnie się z niego wylecze jak mi się pieniążki z urlopu skończą;-)

A teraz o samej pracy mąż sporo pracuje u siebie w firmie,jak ma wolne,to bierze w między czasie małe remonty by czasami kilka stówek wpadło,albo zajmuje się własnie opałem,w lato trzeba trawę skosic i to czego ja juz nie akceptuję i walcze to te jego gołębie,wolny czas poswięca na rozbudowe gołębnika,robienie klateczek,pułeczek i wszelkich pierdół zbędnych:wściekła/y:A jak w niedziele wstaje o 6 rano by jechac na bazar gołebie poogladac,cos dokupic to mnie krew zalewa na taki poczatek niedzieli z rodziną.:wściekła/y:Dziś ma wolne,płytki miał układac ale nie pojechał,dostał opiernicz i zakaz wszelakich prac związanych z gołębiami,będzie się dziecmi zajmował a ja mam czas się wyprodukowac na bb a potem ide się zrelaxowac sprzatając łazienkę.
A teraz moja praca.Umowa mi się skończyła z dniem porodu Alanka,po urlopie było bardzo ciężko bo mężowi też obcieli pensję,co miesiąc pożyczałam od mamy ale ile tak można wegetowac.Znalazłam pracę dorywczą jak mały miał 11m,kilka stówek wpadło,małym zajmowała się mama a dla dziecka miałam czas.Jednak my chcieliśmy drugie dziecko a by spełnic to marzenie musiałam byc zarejestrowana i miec świadczenia.Nie jestem materialistką ale nie oddam domu wierzycielom bo nie mam za co spłacac.Pracę szukałam jakis czas.Chciałam by była taka z zarejestrowaniem i by był czas dla dziecka,a znalazłam taką ze szkoda gadac.Pracę zaczełam na pół kwietnia a na pół stycznia już byłam na zwolnieniu ciążowym wiec ten stan nie trwał jakoś długo.Nie szukałam innej pracy bo obiecywali ze tylko maj,czerwiec taki pracowity a potem już normalnie,niestety tylko lipiec,sierpien był ciut lepszy a we wrzesniu 300godzin miałam ale wtedy to miałam juz umowę na 2 lata i starałam się o dziecko zaciskałam zęby w pracy i bzykałam się zamiast odsypiac pracę:-DNa szczescie w grudniu się udało,w styczniu przeszłam na tryb 8 godzinny z powodu ciąży ale zaraz poszłam na zwolnienie bo plamiłam ale i tak chciałam z dzieckiem odbic stracony czas.tygrysie i wcale to nie tak że oboje rodziców nie było.Bo moja mama siedziała z nim tylko jak musiała.Mąż przez te miesiące pracował tylko na firmie, czyli średnio 4 zmiany tygodniowo po 12h reszte był z dzieckiem i oczywiscie sobota niedziela tez z małym.Ja wolne miałam przeważnie 2 dni w tyg,albo poniedziałek sroda,albo wtorek,czwartek czyli wtedy co mąż najczesciej w pracy.Wiec rodzica któregoś przeważnie miał i nawet nie wiesz jak zazdrościłam mężowi tego czasu z małym.
Teraz będę się trzymała rękami i nogami by z dzieckiem jak najdłużej byc bo rejestracja mi juz nie potrzebna więcej dzieci nie planuję.Pewnie sprzedamy w między czasie jedno auto zawsze to jakas kasa na jakis czas.Jakos to będzie ale mąż będzie napewno gościem w domu.
To się napisałam,chyba musiałam się poddenerwowac że az tak się wyżyłam ,strasznie nie lubię jak ktoś do mnie pije:-p
Ide malowac z Alankiem bo woła.
Sory za pisownię
 
Beacia- Ja Cię doskonale rozumiem..U nas też jak na razie w planie budowa a za jedna pensję na pewno to nie będzie wykonalne. Jak bym mogla to bym siedziała z małym jak najdłużej..ale niestety trzeba już zacząć szukać pracy bo ileż mozna na głowie rodzicom siedzieć gdzie jeszcze 3 braci mieszka. A wiadomo- na jednym dzieciątku nie chcemy poprzestać;-) Tak wiec nie tylko myslimy o sobie ale i o Arturku i jego przyszłym rodzeństwie. Chcąc by mieli jak najlepszy start w życiu to jednak trzeba zapewnić podstawowe rzeczy takie jakby chociaż własny kąt. Owszem mam to szczęście ze z małym jak znajdę pracę zostanie mi mama, w innym przypadku pewnie nie szukałabym bo tutaj zapłacić niani= moja pensja. A ze mamy taką możliwość to czemu nie?;-) Kto ma możliwość taką że może sam wychowywać dzieci i przy tym nie brakuje mu na godziwe życie ( nie chodzi mi o luksusy) to na prawdę ma wielkie szczęście i nic tylko zazdrościć. Ale Ciebie Tygrysku też rozumiem i wiem o co Ci chodziło. Niestety jednak dzisiaj nie zawsze da się tak by mieć i to i to. Dzieci są najważniejsze ale też muszą mieć pole do rozwoju i naszym obowiązkiem jest im to zapewnić, no i niestety nie raz kosztem tego wspólnego czasu. Myślę jednak, że przy rozsądnym podejściu to da się wszystko tak zorganizować żeby dziecko miało i tatę i mamę na tyle ile to możliwe ;-)
 
lilijanna no własnie wiem że to sprawozdanie majątkowe to do skarbowego raczej:-Dale tak jakoś ciśnienie mi się podniosło.A że pita jeszcze z firmy nie dostałam bo tu musiałam się wyspowiadac:-D;-):-p
Zreszto to ja taka jestem że raczej nie lubię krytykowac na forum innych bo to nie moja broszka i nie powinnam się wpierniczac nikomu w jego sprawy.A też mnóstwo krytyki ciśnie się na usta czasami,ale że to wirtualnie to jakoś jestem się w stanie powstrzymac:-p
 
reklama
beacia i my tak mamy.
pol roku temu poszlismy po kredyt, ale zyczliwa nam osoba (naprawdę zyczliwa) podpowiedziala, zebyśmy chociaż część domu zrobili za swoją kase, bez kredytu, i powiem ci, ze to strzał w 10,. bo raty z kredytu odpadają narazie, a budowa powolutku idzie...
mamy już okolo 20proc budowy, a to liczone jest jako wkład własny...

eh...teraz mieszkamy w domu rodziców, poki oni w miescie, i tez dojazdy, opał (:szok::szok::szok:) no ale dzieci muszą mieć ciepło. no i wszystko kosztuje. nie ma czynszu, ale są inne rzeczy.
moj mąż pracuje na 2 etaty. jeden w szkole panstwowej, drugi w szkole prywatnej, i mozna powiedziec, ze trzeci na allegro.
i niestety są dni, ze dzieci nie widzi.
ale skoro postanawia się, ze mama ma być z dzieći, to tata musi to umożliwoć...prawda??????

Beacia duzo nas takich na świecie ;))
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry