miałam dziś zawlec się do Urzędu Pracy i zarejestrować się, ale jak już się wyszykowałam ze wszystkim to mnie południe zastało

jutro pójdę po tych nieszczęsnych badaniach juniora ;-)
zostawiłam wózek przypięty na dole, ciekawe czy do jutra będzie tam stał ;-) nie daje już rady wnosić gondoli z juniorem na górę

:-(
obiecałam sobie,że będę dzielna i muszę być nie mam wyjścia :-(
ale sobie popłakałam dziś, młody wybudzony ze snu bo trzeba było z psem na spacer iść, 2h marudził zanim znów zasnął i to moja wina :-(
wczoraj pierwsza samotna kąpiel...ciężko :-(
nawet z głupimi śmieciami jest problem (u nas się wynosi za blok, nie ma zsypu w klatce) , jak ja mam się ze wszystkim zabrać :-

no:
ech jedyne pocieszenie, że może schudnę w końcu ;-)
TZ nie powiedział o kasie rodzicom, ale ja nie zamierzam trzymać teściów w nieświadomości

niby brat obiecał,że kasę odda (wyliczyłam z kursem na dzień wczorajszy), ale z pewnością nie całą sumę tylko w ratach

a TZ powiedział,że jakby co to on i tak się sądzić z bratem nie będzie

junior się obudził, i głodny

lecę