Nam w zeszłym roku zeszła z tego świata wiśnia, a kolejny rok będzie chyba ostatnim rokiem dla czereśni, bo nam usycha. No, ale czereśnia jest jeszcze u dziadków a mi się marzy grusza. Choć zastanawiam się, bo z kim nie gadam to, że gruszki łatwo marzną, nie rosną wśród iglaków i mało owoców dają.
Teraz mam problem z trafieniem jeszcze do łóżka.
Jadę jutro z dziewczynami do Poznania, chcę Adriannie kupić sweter rozpinany, taki grubaśny, z warkoczami, na pasku, taki milusi, z kapturem. No i ikea na szybko mam nadzieję. I sobie kieckę. I rossmann, bo szamponu i płynu do kąpieli dla dziewczyn nie mam. I pradziadka odwiedzić. I wuja (mojego brata), bo ma imieniny, jeszcze jakiś prezent dla niego trza kupić. I patelnię potrzebuję. I do outletu zajrzę, do coccodrillo, do smyka i na plac zabaw z dziewczynami. Są jeszcze kaszlące i smarkające, ale dam im się chwilę wybawić. ;-)