reklama

wrzesień 2012 ;)

witajcie kochane.

ja dalej w szpitalu. ale jz lepiej. zaraz wam wkleje moja historie...

dzisiaj mi dowiezli neta, ale ja dalej gniję w SPA ;) napiszę wam od początku.



w niedzielę wylądowałam na pogotowiu, z dusnością. oczywiscie niewiele mi dali, i odeslali do domu. coś w zyłę, cos do pooddychania, antybiotyk i spac.
o 3 w nocy bylam w domu, wykąpała się a o 4 jechalam do siedlec, do kliniki. niestety mi nie pomoogli, a rozchorowałam sie jeszcze mocniej, jechalam tylko z tatą, bo jacek ze szkolą byl w niemczech.

moj tatus prowadzil 8 godzin w jedną stronę, przespal się godzinkę, pochodzil godzinkę i wracaliśmy.
ja spałam, ale co chwilę zjezdzaliśmy na stację, zebym robiła inhalację.
podobno strasznie krzyczałam i stękałam przez sen. nie wiem. tata się denerwował. aż dziwne, ze nie bylo żadnego wypadku. zadzwonil do jakiejs znajomej lekarki, i powiedziala, zeby mi dal wapno do wypicia, wiec zatrzymal sie po drodze kuil mi wapno. ja wypilam i po chwili oddałam. aha, od piątku nic nie jadłam.... no i jechalismy dalej.

trochę spałam, trochę stękałam...wrocilismy o 3 w nocy we wtorek. dusilam sie calą noc i mowilam, ze umieram.

co minutę brałam mniejszy oddech...


ubywało mi życia.
Mąż płakał i błagał, zebysmy jechali do szpitala. ja chcialam dotrzymac do 8 i pojechalam do mojego pulmonologa...tam szybka akcja, tleny, zyla, steryd...i na płucny na walczaka....


na walczaka mialam osobną sale, nie moglam chodzic do lazenek gdzie chorzy, tylko tam gdzie personel. wogole mnie tam nie chcieli, zebym nic wiecej nie zalapala. od razu tlen, zyla, i w tylek i antybiotyk i nebulizacje. i wszystko na raz. zdychalam.


w nocy....dusze sie, na przycisk - nie dziala - ledwo doszlam do dyzurki, spaly, system sie zawiesil. obudzilam je, one mnie na wozek, i heja do pokoju. inhalacje i w zyle. i tlen.
rano przyszedl lekarz i powiedzial, ze na patologie ciazy.


tu tez nie chcieli mnie przyjąc, ale się okazalo, ze leżę jeszcze.
tutaj są super warunki, naprawdę wszystko na wysokim poziomie, dbają o nas dobrze się opiekują.
od wczoraj nie mam tlenu i dożylnych. oddycham dobrze........

wczoraj mialam usg i dzis mialam wyjsc, ale wyniki nie sa jeszcze rewelacyjne, wiec najwczesniej w poniedzialek.


wróciłam do żywych.

wczoraj i dziś była u mnie moja stokrotka Hesia. moje cudeńko.
powiedziałam jej, że bedzie miała braciszka. powiedziała NIE ;) ale już chyba nic się nie da zrobić z siusiakiem ;)))


Future biedulko trzymaj się. Trzymam kciuki za wyniki, za to żeby wszystko było ok i wracaj jak najszybciej do domu.
Od razu powinni Cię przyjąć do szpitala i zająć, a musiałaś się wymęczyć. Cieszę się, że już wszystko zmierza ku dobremu. Dobrze, że się odezwałaś.
A Hesia jest słodka. Zakocha się w braciszku bardzo szybko :)



*Martusia* szkoda gadać taka rozkojarzona jestem, że szok. Palcem walłam o kant szafki, a łapkę - kroiłam bułkę w powietrzu :( i nóż mi się wyślizgnął. A gdzie upolowałaś takie cuda i wklej fotki jak będziesz miała chwilę ;)



Lotka masz rację. Ja też nigdy nie odstawiłabym sobie leków. Mi "mądra" mamusia kazała przeczytać skutki uboczne leków na nadciśnienie - patrz jak są niebezpieczne to nie bierz. A ja z ciekawości głupia zaczęłam czytać i doszłam do połowy. I biorę dalej :D
 
reklama
do_ti na facebooku jest taka grupa w ktorej sie wymienia rozne rzeczy najczesciej sa to ciuchy buty bizuteria ksiazki itp i tam sobie z nudow siedzialam i znalazlam. malz zaakceptowal dil. a upolowalam za swoje ciuchy w ktorych nie chodze sporo czasu i leza i spodobaly sie wiec takim sposobem mam ciuszki oczywiscie uzywane. zaraz wkleje zdjecia w stosownym watku ;)
 
no to sie wkurzylam naprodukowalam pol strony i serwer padl a laptka mam tylko na chwile:(

zapamietalam tylko zeby utulac Future i zyczyc zeby w poniedzialek wyniki byly oki i zeby juz do domku wrocili, no i zapamietalam zeby zlac tylek martusi za samowolke w odstawieniu no spy i te niepotrzebne wysilki wtedy kiedy lekarz zaleca lezenie, lepiej Kochana dla swojego spokoju jedz do szpitala sprawdzic czy wszystko ok wiesz jak czas jest wazny!!!zycze zeby bylo wsio oki ale nie lekcewaz wiecej takich objawow i tym bardziej nie ruszaj tylka z kanapy jak masz nakaz lezakowania bo osobiscie Cie znajde i spiore na kwasniutkie jabluszko:P
Daj znac czy sie poprawilo i czy pojechalas w koncu do szpitala:*

My dzis caly dzien u Psiapsiolki bo w domku pustki:(mam u Niej istne przygotowanie do zycia w rodzinie hehe 2 szkrabow 3 latek i 2 m-czne Malenstwo ktorym sie dzis opiekowalam tylko do kapieli oddalalm Mamusi:)
 
Future kochana wspolczuje przeżyć, ale najważniejsze, że juz lepiej dbaj o Was:*

Martusia
pewnie piszesz o dzieciach ponospowych. Po pierwsze nigdzie nie udowodniono, że nospa ma negatywny wplyw na dzieci. Po drugie ja poprzednia ciąże brałam caly czas nosp,ę 4*1 a czasami i nospę forte i mj synek jest zdrowy... jakby tak szukac to nawet luteina ma wpływ na płod... leków bez konsultacji lekarza się nie odstawia...

kochane ja wczoraj i dzisiaj jadlam makowca,którego przyniosla mi wczoraj tesciowa... teść go też jadł i bardzo źle sie czuje...na razie martwie sie o dziecko... czy to mu nie zaszkodzi... ale na razie ruchy czuję , ciśnienie mam 110/70 wiec jest ok
 
Pajka a skad makowiec? ze sklepu czy kupny od jakiejs pani z bazaru?

dziewczyny info od cynicznej: z powodu arytmii lezala na patologii ciazy jakis czas, co 2 dni ekg ma i teraz Tycia choruje i remont trwa a ponadto net odlaczony itp. ale pozdrawia Was i caluje :)
dzieki i jak mozesz, to pozdrów ją, niech się kurują obie z Tycią :-)
 
Pajeczko obserwuj swoje cialo a jak nadal bedziesz zle sie czula to moze warto dla spokoju jechac do szpitala sprawdzic czy Dzidzi tez nie zaszkodzil makowiec od Babci:/ tulam:*

*martusia jak dobrze ze masz od Niej wiesci ciesze sie ze juz dobrze z Jej i Malenstwa zdrowiem niech sie zdrowo trzyma i doglada remontu z daleka:)rowniez Ja ucaluj:**

A my zrobilismy sobie domowe spa henna, depilacja, peeling a teraz siedze z maseczka takze full wypas dawno takiej radochy sobie nie sprawilam:)

Dobrej Nocki Brzusie i Mamusie:*
 
My własnie wrocilismy ze spotkania z bratem:-) wycalowalam ich az sie smiali ze mnie:-D:-D jestem megaaa zmeczona, pleckow nie czuje mezulek sie narabal i mam lacha z niego:-D:-D i juz po raz 10ty pyta czy go kocham i jak mocno :-Da po placku nie ma sladu...mniammmm

Future wspolczuje!!!! masakra:-(:-(mnie czasem dopadna dusznosci i sie mecze ale to co Ty przeszlas to dopiero katastrofa naprawde. Ciesze sie,że wszystko wraca do normy. Zycze duzooo zdrowka i gratuluje synka!!! fajnie bedziesz miec parke. Tulam:*
Martusia oj kobieto kobieto czy musi stac sie nieszczescie zebys zmadrzala? oszczedzaj sie, bierz leki i nie lekceważ niczego !!! ROZKAZ
Joasia to my dzis obie bawilysmy sie w nianie:-D fajnie,że masz tak blisko psiapsiolke ja najblizej mam 12 km do kumpeli niby tez niedaleko no ale nie ma to jak na miejscu

Pajka jak zdrowko??? lepiej??? oby!! daj znac
demetrios udanego i miłego wyjazdu!!! nawdychaj sie swiezego powietrza na zas:-)

Ostatnio przezywalam,że tyle przytylam a bratowa dzis do mnie,"że znow nic nie przytylas co? brzus tylko wiekszy szczerze to myslalam,że juz sie powiekszysz do porodu blizej niz dalej" haha i wiecie co pozwolilam sobie na 3 kawałki ciastaa mamusi z kremem i truskawkami:-D:-D:-D ide lulu wkoncu dobranoc brzusie
 
maluszek2012 nom ja do swojej mam na druga strone dobrze miec blisko siebiebratnia dusze w takich chwilach, dlatego nie zaluje(poki co:P) ze przeprowadzilismy sie z wynajmu do nich;)ciasto z kremem i truskawkami mmmmm na sama mysl slinka cieknie ja dzis na zdrowo sobie dogadzalam salatka owocowa w ktorej tez krolowaly sezonowe truskaweczki:-)
 
witam sie

dzisiaj czuję się troszkę lepiej... ale nie ma rewelacji...maluch się rusza...

*Martusia* makowiec był z tej cukierni Klos... i ja i teściu zdychamy po nim więc musiało coś byc z nim nie tak...

Martusia jak tam u Ciebie?? jak się czujesz??

Maluszek... no musimy tyć :D nie ma zmiłuj chyba tylko Fasolka odporna :D chociaż ja w ciągu tygodnia schudłam kg... więc troszkę mnie to martwi...
 
reklama
witam sie porannie

pajkaa no ja wlasnie sie naczytalam o tych dzieciach ponospowych, w pierwszej ciazybralam od 5 miesiaca i moja Cora miala ijeszcze troche ma problemy z mowa i ja sobie wkrecam ze to od tej no spy

byc moze tak sobie to wszytsko lekcewaze bo w sumie lekarz nic nie stwierdzil, brzuch miekki, szyjka macicy tez ok, tylko te bole... i to z powodu nich dal te tabletki zeby nic sie nie zaczelo dziac, no i mialam takie uczucie, ze sie dziec na dol brzucha zssuwa, ale fakt faktem po kazdym wysilku boli, teraz ide w pon do gin zobaczymy czy tam nadal wszystko ok
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry