R
RiSiA
Gość
Lotka ja mam ten sam problem niestety... ale zawsze mu mowie, ze pojdziemy wieczorkiem jak tatko z pracy wroci...ale teraz to nawet po 19 jest duchota...
jutro ide nad wode kicham wszystko...
*Martusia* to idę czytać
Mantezowa współczuje... ja wyszlam o 9 rano i juz masakra była, ale podobno u mnie ochlodzenie od środy oby
*Martusia* to idę czytać
Mantezowa współczuje... ja wyszlam o 9 rano i juz masakra była, ale podobno u mnie ochlodzenie od środy oby



;-):-)
jeee!!! moj wrocil wczesniej bo na dachu nie wyrabiali wiec skonczyli o 17 ale fajnie, ale jakby ktos obserwowal moje ruchy to by podsumaowali boze jaka ona bez zycia haha.Mielismy mala awarie z piecem wiec dobrze,że mezu byl bo ja do pieca z daleka jak mi sie kiedys "woda gotowala" to do dzis jakas taka nieufna jestem