P
polisia
Gość
Właśniejest jeszcze sierpień a my mamy już 11 maluszków na świecie.
martusia - ja ciągle budzę młodego, bo też ostatnio mało ruchliwy się zrobił... w ogóle mam schizy że jemu jest tam za ciasno i coś mu się stanie. Chciałabym żeby już był na zewnątrz, mam wrażenie że byłby bezpieczniejszy.
też tak mi się wydaje, że na zewnatrz byłby już bezpieczniejszy, męczy mnie co tam u niego i w ogóle, juz bym chciała by był obok
poszłam ostatecznie do tej przychodni(2 ulice dalej od szpitala). musialam marnie wygladac, bo udalo sie wejsc bez kolejki i kobieta rzucila okiem i spytala, czy te skurcze to mi sie dzis pojawily, czy mam juz jakis czas. skoro mam je juz dlugo, to OK. Do mojego nie ide, bo bedize dopiero za tydzien.
Lezac pod tym ktg zdretwialy mi plecy i nogi, ledwo potem wstalam, no i od tej pory napiernicza mnie w krzyzu... i oprocz skurczy mam bol brzucha jak na @.... moze w koncu cos tam teges..... pewnie znow sie łudze, ale co zrobic ;-)
Odreagowałam wlasnie w kuchni, zrobilam pizze, objadlam sie jak bąk ;-) a teraz wysylam meza po lody do sklepu ;-)
trzymam kciuki, bo widzę, że skurcze nie dają Ci odetchnąć.
A jak to z tymi skurczami jest, czy te występujące już w dzień porodu są od razu bardzo bolące? bo tak się zastanawiam czy przejmować się takim mocnym twardnieniem brzucha ale nie bardzo bolącym, raczej nie przyjemnym bym to nazwała
sama się nad tym często zastanawiam
Lotka- ja dzień przed porodem najadałam się pizząmoże to taki objaw ;-)
Co do skurczy to ja pierwszych nie czułam w ogóle. Tylko spinanie brzucha i nic poza tym i te miałam w niedzielę, poniedziałek i wtorek rano. A jak już się zaczęły te właściwe to czułam je zdecydowanie. Ból jakbym miała dostać @, a jak były już co 2-3min to ból całego brzucha i twardnienie ze zmianą kształtu brzuszka.
Co do położej to ja miałam najwspanialszą na świecie. Chodziłam do niej w trakcie ciąży i tak się złożyło,że jak rodziłam to zaczynała dyżur o 7 rano. Była bardzo troskliwa, wyrozumiała i jestem jej ogromnie wdzięczna za to,że pomogła Małemu przyjść na świat. Zresztą ja to miałam farta- 22.08 w nocy-rano rodziłam tylko ja, a dyżur miała moja położna i mój lekarz, a następnego dnia równocześnie było 6 porodów (szpital ma trzy sale porodowe),więc był straszny sajgnon. Ja w ogóle nie wiem co się stalo, ale co chwila któraś mówiła,że a to jej wody odeszły, a to dostała bóli i na oddziale był istny koszmar.
Maluch znowu śpi. Cieszę się,że jest taki grzeczniutki tylko szkoda,że w nocy tak ładnie nie śpi. Od 2 w nocy do 6 jest pobudka dosłownie co chwilka i karmienie. Biedak jeszcze nie wie kiedy noc,a kiedy dzień.
W każdym razie w ciągu dnia moje piersi nie mogą się doczekać kolejnych karmień. I uspokoję niektóre dziewczyny- nie miałam siary w trakcie ciąży, a teraz mam dużo pokarmu i bez problemu się karmimy :-)
Gorgusia wiele osób piszę, że bóle jak na @ a co jak mnie nigdy nie bolało, to co?

Fajnie, że Maluch ma się dobrze, że cycujecie i w ogóle, że jest już obok, ach!
Dziewczyny, jeżeli któraś z Was nie rozpakuje sie do 40 tyg, to kiedy wybieracie sie na IP? w dniu terminu, po?
gin twierdziła, że 7 dni po terminie, ale ja mam to gdzieś, idę w dniu terminu, no dzien po, może chociaż ktg zrobią, termin mam na 2.09 to niedziela więc chyba pójdę w poniedziałek, ale wiem, że nie wywołają wtedy tylko najwcześniej 7-10 dni po terminie, no ale sobie tłumaczę, że chyba lepiej by mnie tam jakoś mieli odnotowaną... nie wiem w szpuatlu to jakoś odnotowują?
dzisiiaj u mnie cisza, twardnieje brzuch, męczą pachwiny, ale to chyba nie z powodu ciazy co?
w sumie nie wiem, może za dużo łaziłam na steperze? albo nie wiem, brzuś troche twardnieje, ale nic nie boli, Maluch mocno kopie i tyle.Chyba zostanę na ten wrzesień noooo, już nie mam pomysłu.
jest jeszcze sierpień a my mamy już 11 maluszków na świecie.
sama od siebie nie podejmę ryzyka poza tym moja gin nie należy do lekarzy, którzy pozostawiają swoje pacjentki bez opieki... trzeba do niej chodzić do porodu
i jest to jak najbardziej normalne w ciąży choć nie każda tak ma


