reklama

wrzesień 2012 ;)

Właśnie :-D jest jeszcze sierpień a my mamy już 11 maluszków na świecie.

martusia - ja ciągle budzę młodego, bo też ostatnio mało ruchliwy się zrobił... w ogóle mam schizy że jemu jest tam za ciasno i coś mu się stanie. Chciałabym żeby już był na zewnątrz, mam wrażenie że byłby bezpieczniejszy.

też tak mi się wydaje, że na zewnatrz byłby już bezpieczniejszy, męczy mnie co tam u niego i w ogóle, juz bym chciała by był obok

poszłam ostatecznie do tej przychodni(2 ulice dalej od szpitala). musialam marnie wygladac, bo udalo sie wejsc bez kolejki i kobieta rzucila okiem i spytala, czy te skurcze to mi sie dzis pojawily, czy mam juz jakis czas. skoro mam je juz dlugo, to OK. Do mojego nie ide, bo bedize dopiero za tydzien.
Lezac pod tym ktg zdretwialy mi plecy i nogi, ledwo potem wstalam, no i od tej pory napiernicza mnie w krzyzu... i oprocz skurczy mam bol brzucha jak na @.... moze w koncu cos tam teges..... pewnie znow sie łudze, ale co zrobic ;-)
Odreagowałam wlasnie w kuchni, zrobilam pizze, objadlam sie jak bąk ;-) a teraz wysylam meza po lody do sklepu ;-)

trzymam kciuki, bo widzę, że skurcze nie dają Ci odetchnąć.

A jak to z tymi skurczami jest, czy te występujące już w dzień porodu są od razu bardzo bolące? bo tak się zastanawiam czy przejmować się takim mocnym twardnieniem brzucha ale nie bardzo bolącym, raczej nie przyjemnym bym to nazwała

sama się nad tym często zastanawiam :D mi tylko twardnieje brzuch a dzisiaj bolą też pachwiny, ale nie wiem w sumie czy to łączyć...

Lotka- ja dzień przed porodem najadałam się pizzą :-D może to taki objaw ;-)

Co do skurczy to ja pierwszych nie czułam w ogóle. Tylko spinanie brzucha i nic poza tym i te miałam w niedzielę, poniedziałek i wtorek rano. A jak już się zaczęły te właściwe to czułam je zdecydowanie. Ból jakbym miała dostać @, a jak były już co 2-3min to ból całego brzucha i twardnienie ze zmianą kształtu brzuszka.
Co do położej to ja miałam najwspanialszą na świecie. Chodziłam do niej w trakcie ciąży i tak się złożyło,że jak rodziłam to zaczynała dyżur o 7 rano. Była bardzo troskliwa, wyrozumiała i jestem jej ogromnie wdzięczna za to,że pomogła Małemu przyjść na świat. Zresztą ja to miałam farta- 22.08 w nocy-rano rodziłam tylko ja, a dyżur miała moja położna i mój lekarz, a następnego dnia równocześnie było 6 porodów (szpital ma trzy sale porodowe),więc był straszny sajgnon. Ja w ogóle nie wiem co się stalo, ale co chwila któraś mówiła,że a to jej wody odeszły, a to dostała bóli i na oddziale był istny koszmar.

Maluch znowu śpi. Cieszę się,że jest taki grzeczniutki tylko szkoda,że w nocy tak ładnie nie śpi. Od 2 w nocy do 6 jest pobudka dosłownie co chwilka i karmienie. Biedak jeszcze nie wie kiedy noc,a kiedy dzień.
W każdym razie w ciągu dnia moje piersi nie mogą się doczekać kolejnych karmień. I uspokoję niektóre dziewczyny- nie miałam siary w trakcie ciąży, a teraz mam dużo pokarmu i bez problemu się karmimy :-)

Gorgusia wiele osób piszę, że bóle jak na @ a co jak mnie nigdy nie bolało, to co? :szok:
Fajnie, że Maluch ma się dobrze, że cycujecie i w ogóle, że jest już obok, ach!


Dziewczyny, jeżeli któraś z Was nie rozpakuje sie do 40 tyg, to kiedy wybieracie sie na IP? w dniu terminu, po?

gin twierdziła, że 7 dni po terminie, ale ja mam to gdzieś, idę w dniu terminu, no dzien po, może chociaż ktg zrobią, termin mam na 2.09 to niedziela więc chyba pójdę w poniedziałek, ale wiem, że nie wywołają wtedy tylko najwcześniej 7-10 dni po terminie, no ale sobie tłumaczę, że chyba lepiej by mnie tam jakoś mieli odnotowaną... nie wiem w szpuatlu to jakoś odnotowują?

dzisiiaj u mnie cisza, twardnieje brzuch, męczą pachwiny, ale to chyba nie z powodu ciazy co? :szok: w sumie nie wiem, może za dużo łaziłam na steperze? albo nie wiem, brzuś troche twardnieje, ale nic nie boli, Maluch mocno kopie i tyle.
Chyba zostanę na ten wrzesień noooo, już nie mam pomysłu.
 
reklama
Mufa ja nigdy w lapę nie dawałam i nie dam... oni mają za to płacone a gdyby któryś lekarz mi to zasugerował to bym zlożyła na niego skargę...Mój mąż jest twardy, przy porodzie jak położna gdzieś poszła to szukal innej... nie było zmiłuj a przecież na dyżurze jest więcej położnych przynajmniej tak jest w tym szpitalu gdzie rodzę

NagaPalma ja ostatnio słyszalam, ze wiele dzieci "uszkodzono' podczas porodu na Raciborskiej... już 2 lata temu nie miał zbyt dobrej opinii ten szpital... moja koleżanka z powodu błędu położnej rodziła ponad 18 h...

Bebe ja obiecałam sobie, że nie będę się darła :-Dale jak przez 3 h musialam wstrzymywać parte to darłam się w niebogłosy...ale jak któraś przeżyla parte to wie o czym piszę :-D ale nikt mi nie zwrocił uwagi, ze mam być cicho...każdy mnie wspierał i nie bylo przy mnie ani "zaufanej' położnej, ani mojej gin, która była na wakacjach w tym czasie byli obcy ludzie...

Jasminum
niestety tak często bywa,. że jedna osoba coś powie i pójdzie fama...

Axarai fajnie, że przedszkole bedzie:) ja będę miala jazdę bez trzymanki :-D

Future tak to jest :-Dnafaszerują lekami a potem dzidziom jest dobrze w brzusiach :-p

Pauline ja do 5 dni po terminie poczekam... ale będę to konsultowała z moja gin:tak:sama od siebie nie podejmę ryzyka poza tym moja gin nie należy do lekarzy, którzy pozostawiają swoje pacjentki bez opieki... trzeba do niej chodzić do porodu:tak:

Gorgusia cudnie:) mnie dużo radości dawało cycolenie :-D
 
fasolka - a więc odnosnie ściągnięcia krążka, powiem Ci, że sciągnięcie mnie bolało bardzo, ale potem juz nic mnie tam w srodku nie bolało, ale za to brzuch mi się obniżył i czułam jak mała mi główką napiera bardzie - takie dziwne uczucie napierania, do tego jak odstawiłam Fenka i całą resztę, to miałam nonstop stawianie macicy i twardnienie brzuszka prezez jakieś 2 doby i to momentami co 5 min, byłam pewna , że zaraz urodzę, do tego skurcze w łydkach .... wszytsko przeszło po jakichś 2 dniach i tak jest do tej pory - tak było u mnie, nie wiem jak u Ciebie będzie ;-):tak:

gorgusia - ciągle się zastanawiam jakie to musi byc uczucie patzrec na swoje dzieciątko po tej stronie - pewnie cudowne :-) niesamowite , zastanawiam się nonstop jak ta moja córcia wyglada :)

stokrotko - ja też po mału schizuję, tak jak piszesz, że łożysko za stare, że za mało się rusza, że pępowina ... itd itp .....:confused:

No nic dziewczynki spadam kolacyjkę robić i czekam na wiesci jutro...ciekawe czy coś nam się przez noc wykluje :-D:-D
dobranoc :-)
 
Risia masz całkowita rację..Ja to chyba przed porodem już zeschizowana chodze i głupoty wymyślam, i przypisuje sobie najgorsze sytuację;/ zamiast myśleć pozytywnie. No nic jakoś będzie, a musi być dobrze i faktycznie M nastawię żeby tam trzymał wszystko w ryzach;))Zresztą najważniejsza jest dla mnie to że będzie przy porodzie i nie bede sama;)

Tygrysku to masz niespodziankę! właśnie ostatnio rozmawiałam jeszcze z moim gin na temat pomyłek co do płci no i właśnie mówił, że najczęściej można się pomylić jeśli chodzi o dziewczynkę, bo fifuletek zawsze się gdzieś może zawinąć czy schować...
 
dzisiiaj u mnie cisza, twardnieje brzuch, męczą pachwiny, ale to chyba nie z powodu ciazy co? :szok: w sumie nie wiem, może za dużo łaziłam na steperze? albo nie wiem, brzuś troche twardnieje, ale nic nie boli, Maluch mocno kopie i tyle.
Chyba zostanę na ten wrzesień noooo, już nie mam pomysłu.
U mnie bóle pachwin to norma mniej więcej od połowy ciąży:eek: i jest to jak najbardziej normalne w ciąży choć nie każda tak ma
 
czy ktoś wie co z Asią?????


poszłam ostatecznie do tej przychodni(2 ulice dalej od szpitala). musialam marnie wygladac, bo udalo sie wejsc bez kolejki i kobieta rzucila okiem i spytala, czy te skurcze to mi sie dzis pojawily, czy mam juz jakis czas. skoro mam je juz dlugo, to OK. Do mojego nie ide, bo bedize dopiero za tydzien.
Lezac pod tym ktg zdretwialy mi plecy i nogi, ledwo potem wstalam, no i od tej pory napiernicza mnie w krzyzu... i oprocz skurczy mam bol brzucha jak na @.... moze w koncu cos tam teges..... pewnie znow sie łudze, ale co zrobic ;-)
Odreagowałam wlasnie w kuchni, zrobilam pizze, objadlam sie jak bąk ;-) a teraz wysylam meza po lody do sklepu ;-)

Lotka, ale cię te skurcze straszą
a mnie tylko krzyż i podbrzusze boli ;)
dobrze że cię tak szybko przyjęli


Axarai- ogromnym sukcesem jest dla mnie cycowanie. Mam nadzieję,że już problemy się nie pojawią. Poza tym- uczę się. Trochę czasem po omacku coś robię, ale metodą prób i błędów się nauczę. Mam w sobie teraz dużo wiary i optymizmu... przynajmniej staram się mieć, ale wiadomo-kryzysy czasem są.
Jedno jest pewne- ciąża to okres kiedy martwimy się o ruchy, czy dobrze rośnie, a później martwimy się czy naszemu Dziecku jest dobrze, czy zaspokajamy jego potrzeby, czy nie jest mu z nami źle. Temat dzieci to jedno wielkie martwienie :-p
Ale takie zmartwienia jak to śpiące teraz z M na łóżku to ja mogę mieć. Robi cudaśne minki, a przed chwilą jak walnął kupę to aż się przestraszyłam tego hurgotu :-D oby zaraz się obudził, bo trzeba się kąpać.

aż się uśmiałam z tej kupki :-D:-D:-D
pocieszyłaś mnie tą siarą bo u mnie posucha :)))


Risia masz całkowita rację..Ja to chyba przed porodem już zeschizowana chodze i głupoty wymyślam, i przypisuje sobie najgorsze sytuację;/ zamiast myśleć pozytywnie. No nic jakoś będzie, a musi być dobrze i faktycznie M nastawię żeby tam trzymał wszystko w ryzach;))Zresztą najważniejsza jest dla mnie to że będzie przy porodzie i nie bede sama;)

Tygrysku to masz niespodziankę! właśnie ostatnio rozmawiałam jeszcze z moim gin na temat pomyłek co do płci no i właśnie mówił, że najczęściej można się pomylić jeśli chodzi o dziewczynkę, bo fifuletek zawsze się gdzieś może zawinąć czy schować...

ale byłaby niespodzianka jakby zamiast dziewczynki pojawił się chłopczyk
śmiejemy się z tego z emkiem


Risia dokładnie mąż ma pilnować ordungu na sali
mam nadzieję, że mój podoła
a jak nie to go uduszę na tej sali :-D


ciekawe u nas ile się czeka po terminie
ale póki co mam czas
i rodzę w sobotę :-D:-D:-D

dziś przemalowujemy półki na zielony - ciekawe jak wyjdzie
do jednego powiesiliśmy sosnową półkę
ale do małej nie dam
będę gryźć :-D będzie zielona mięta



ale żołądek mnie napiernicza :wściekła/y::no::sorry::eek::confused::dry:

jutro zakupuję naklejki na ścianę oraz laktator
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
ale sie poruszenie zrobilo jejku :)

a co z Joasia? bo zadnego znaku nie daje troche niepokojace....

za pozostale dziewczynki &&& moze cos pomoga i sie ruszy. Lotka by pewnie chciala :tak:


u mnie nic sie dzieje od sobotniej nocy z 3 nieregularnymi ale za to bolesnymi skurczami takze podczytuje Was ale nie za bardzo mam o czym pisac... nie wiem mam etap znudzenia wszystkim.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry