Młoda w żłobie w ogóle nie płakała.
Może bym pomyślała, że kobita nie chciała mnie denerwować, więc skłamała, że płaczu nie było
ale przede mną i po mnie inni rodzice dzieci odbierali i im mówiła, że ich dzieci płakały.
Czyli gdyby Młoda płakała, to by mi powiedziała.
Obserwowała inne dzieci, trochę się pobawiła.
Trochę zgaszona była jak ją mi opiekunka przyniosła, ale zaraz zaczęła się śmiać.
Śniadanie zjadła.
Obiadu nie chciała.
Pewnie po części dlatego, że było karmienie łyżeczką a tak to my się już od dawna nie karmimy.
Jestem dobrej myśli.
Myślę, że będzie lepiej, jak już reszta dzieci z grupy przestanie buczeć.
Kobitka mówiła, że w tym roku wyjątkowo płaczliwa grupa jest.