W końcu doczytałam.. a miało być tak spokojnie, bo w końcu długi weekend :-)
Trzymam kcuki za szybkie remonty i podziwiam, że jeszcze wam się chce :-)
Emka i Ann, witajcie po długiej przerwie, ale chwila i się wdrożycie :-)
Ja też mam takie parcie na pęcherz i "tył", że zwariować idzie, bo nie wiaadomo czy nogi zaciskać czy co ale po chwili mija...
Mój Franek tak już się kręci i chyba już mu się wyjść na wolność chce, bo wali czym popadnie i nie patrzy na pory dnia

najgorzej to jak ma czkawkę i głową kręci- pęcherz mi chyba pęknie któregoś razu...
My wczoraj po północy z imprezki wróciliśmy- panowie jakoś "wdrapali" się do domu i podziwiali, że ja mimo brzucha jak łania po schodach szłam a oni ledwo co
Od rana sie leczyli sokiem z ogórków a mój M jeszcze piwkiem. Na szczęście dzisiaj już było spokojnie, przyjaciel odprawiony i siedzę sobie juz spokojnie na kanapie. Wczoraj biedacy się natrolili, bo żegnali się ze stanem- "pijemy kiedy chcemy i ile chcemy". Mężuś od dzisiaj już będzie grzeczniutki do porodu a potem trzeba będzie się umawiać kto drinkuje
Cieszę się, ze temat wyprawkowy mam ogarnięty, bo ciągle mam wrażenie, że to już tuż tuż. Jedynie M dam reprymendę, jak do szpitala trafię, którą pościel i ochraniacze ma ubrać.
No to co.. odpoczywajmy dalej :-)
Oj Kusiak, doczytałam, dla Ciebie to cierpliwości życzę. No my na razie" bezmaluszkowe" mamy, trochę więcej możemy wypocząć. Spokoju życzę :-)