Franek smacznie sobie śpi. Popił trochę z cyca chwilę po urodzeniu i do tej pory śpi.
Ja tez się chwilę zdrzemnęłam, w końcu od 2-giej nie śpię.
Zdążyliśmy zawieść Antosia do dziadków.
Najlepiej obudził się,jak mąż wynosił moją torbę i się pyta: Gdzie jedziemy? A ja mówię: Mama musi jechać do szpitala.A Antoś na to podekscytowany: Franek się urodzi?
Ubrał się bez problemu,zabrał swoje misie i pojechaliśmy. Szwagierka z teściową w szoku,że ja jadę rodzić a się jeszcze z nimi śmiałam.
Swoją drogą nigdy bym nie pomyślała,że tak szybko urodzę. Życzę każdej z was tak szybkiej akcji.
Bidulek mój ma tylko zaropiałe oczka. A tak poza tym jest cudny. Niestety nie dodam fotki,bo nie chce mi się wgrać.
No to która następna? Wesolutka wybacz, ze wepchnęłam Ci się w kolejkę ;-)