reklama

Wrzesień 2014:)

My też prawie zawsze mamy domowe obiadki. Czasem tylko zupka bo oboje długo pracujemy ale zawsze w razie czego mam zapas pierogów od mamusi ;) Z tym, że u nas gotuje mąż, ja nie potrafię. A w weekendy często odpuszczamy i idziemy do jakiejś restauracji. Kucharzowi też wolne się należy :)
 
reklama
ja też tak liczę tygodnie ciąży jak Wy :-)

a obiadki też gotuję codziennie, mężuś i córcia zobowiązują:-) rzadko coś zamawiamy, często robimy fastfoody domowe :tak: Ale pamiętam, jak parę lat temu mąż był już tu, a ja jeszcze w Polsce , to obiad widziałam w niedziele u teściowej, takiego miałam lenia na gotowanie. Samej sobie się nie chce.

Ja to się zawsze zastanawiałam, jak oni tą szyjke mierzą? Mi lekarka polska tylko zawsze mówiła,że długa i zamknięta, a moi lekarze szpitalni nic nigdy nie wspominali. hmmm
 
Mój m też gotował jak chodziłam do pracy bo on wracał godzinę wcześniej :)
A teraz skoro jestem w domu to gotuję, choć muszę przyznać że często korzystam z zapasów zamrażarnikowych pod mamusi :)
 
U mnie też :) ze 2,3 razy w tygodniu jakaś zupka musi być, inaczej czuję, że czegoś mi brakuje. Początki ciąży to wolne od garnków ale teraz wróciłam i jest jak należy :) mąż też czasem gotuje, ale zupy to moja specjalność, on preferuje jakieś paelle, makarony i te inne ;) ale u nas to w ogóle jest dziwnie bo nieraz jemy po 2 obiady dziennie, taka nasza natura, że o 12 jemy a potem o 16 głód zasysa znowu ;D

Candy, Nimfii już raczej się nie pojawi...

a ja nie wiem jaką mam szyjkę, lekarz nie mówił, a moja karta ciąży nie zawiera takich szczegółowych informacji :-(
Odnośnie liczenia, to zawsze sobie dodawałam, że jestem już w rozpoczętym tygodniu, ale jak lekarz zaczął wpisywać na karcie tygodnie zakończone, to jakoś się przyzwyczaiłam i teraz mówię, że minęło 10 tygodni :) a te wszystkie serwisy, kalendarze ciąży tydzień po tygodniu to też różnie traktują. Wg jednych czytam sobie info o 10 tygodniu, gdzie indziej o 11 :sorry2:
 
Ostatnia edycja:
ritta ja uważam,że facet w kuchni jest bardzo męski :-P Sama uwielbiam jak mój gotuje,zawsze cos zmieni, zrobi niestandardowo, bo ja to schabowe, rosół itp :-D wszelkie wariacje należą do niego.

I ja czasem ratuję się mrożonkami, niestety nie mam ich od mamy, ewentualnie od babci Jagody, która zdecydowanie nie jest moją babcią :-D

candy no nietstety nie jest ok. nimffi juz po zabiegu. Maleństwu przestało bić serduszko. Powiedziała,że może się kiedyś odezwie, jak znajdą przyczynę.
 
Ostatnia edycja:
reklama
Sorry dziewczyny że się dziś nie udzielam ale wziełam się za pity. Mąż ma DG i troche z tym jest zachodu, padam na pyszczek. Pewnie jutro Was ponadrabiam i się pojawię.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry