Witam i ja
Dzisiaj minimalna poprawa z samopoczuciem, katar zaczął schodzić, ale kaszle mnie na mokro jak starego konia, małego też.M poszedł do pracy z katarem, a od godziny jest u mamusi. Ja mu nie bronię jeździć, ale cholera w ogóle nie pomyśli, żeby mi przy małym pomóc skoro jestem chora i na prawdę, jak na mnie, ciężko to przechodzę. A jak pytam kiedy wróci, to słyszę tylko "nie wiem". Ale niech on tylko się rozchoruje, już ja tego dopilnuję, żeby mały po nim skakał, jak po mnie i będę mieć wywalone na wszystko. Też ma w nosie, że może bratową zarazić, a ona w 4 miesiącu, że mają 11miesięczne dziecko, no serio brak wyobraźni!
Pycia- głowa do góry, dużo dziewczyn tu ma problem z bakteriami w moczu. Idź w pn do rodzinnego i niech Ci zerknie na wyniki, może coś poradzi. Lub zadzwoń do swojego gina
Dziewczyny szpitalne, jak się czujecie? Wytrzymujecie jakoś?
Jak cukrzyki? dajecie rade?
Jak tam humory? Mi powoli wraca, ale jak sobie pomyślę o tym moim chłopie, to od razu mi wraca do stanu poniżej morza

miłej soboty!