A u mnie dziewczyny masakra. Po pierwsze przeprowadzka w taki upał to żadna przyjemność. Niby jestem na nowym miejscu, jest chłodniej niż u mnie w mieszkaniu ale różnica jest taka że u mnie były 33 C tutaj w dzień mam 29 C w nocy jest przeciąg i chłodno. Jednak samo wypakowywanie ubrań i układanie ich w szafie jest męczące przy tych temperaturach.
Do tego miałabyć burza w Katowicać, było parno, grzmiało 2 krople deszczu spadły w łeb sobie można strzelić.
Dziś mi chyba hormony szaleją bo myślałam, że mojego zatłukę. Przyjechał jaśnie Pan na nasze nowe włości z rzeczami i z 5 pokoi które teraz mamy okazuje się, że po prostu w żadnym nie mogę nic zrobić bo on w każdym ma jakiś plan. Sypialnia na dole zajęta bo on tam robi sobie pokój multimedialny, moj pokój który miał być moim biurem i miejscem pracy oczywiście zajęty bo on tam też coś musi swojego dać i będzie pracował. Sypialnia nasze oczywiście też urządzi po swojemu, a w pokoju dziecka w*******i bieżnie i ławeczkę do ćwiczeń. Nosz ***** furii dziś dostałam, powiedziałam, że się pakuje i wracam na stare mieszkanie bo jak jego nie będzie to mam 2 pokoje jeden dla mnie drugi dla dziecka i tyle mi starczy. No jak mnie debil wkurzył tego nikt nie wie. Kłóciłam się z nim przez 2h, że dziecko to nie tylko łóżeczko, ale muszę mieć miejsce na ubranka, zapas pampersów, wanienkę, przewijak, jakieś inne bajery dla dziecka jak wózek itp. No wojna była dziś na całego, czemu te chłopy nie myślą! Mój ma charakter jak jego mamusia, że musi być tak jak on chce i każdy się musi podporządkować, ale sorry niech robi sobie co chce ale w moj pokój czy pokój dziecka i kuchnie wpierdzielać się nie pozwolę. Także po 2h kłócenia wrócił na stare mieszkanie, ja jakimś cudem mam internet, chodzi jak chodzi ale jest w poniedziałek załatwie coś innego.
Ryczeć mi się dziś chciało, cholera ciepło wydaje mi się że już nie zdążę przed porodem tego burdelu ogarnąć. Jutro jade do ikea po rzeczy do pokoju dziecka, pomijam fakt, że w mojej kuchni nie mam nic musze kupić garnki, talerze, kubki, szklanki, patelnie ale większą część rzeczy zamówię przed internet. Do tego brakuje mi pościeli w pokojach, kosz na pranie, śmieci i masę ale to masę duperel do kupienia nie tylko dla dziecka ale po prostu do nowego mieszkania. Wiedziałam, że tak będzie, że będę się już gorzej czuć i wtedy zacznie się cała jazda z przeprowadzką plus te przeklęte upały nie pomagają. Nogi mi tak puchną, że aż mi naczynka popękały po bokach i nad kostką.