Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
A w Warszawie teraz zamiast naklejki na szybie w KM która przedstawiała inwalidę i matkę z dzieckiem dodatkowo można spotkać brzuchatą naklejkę. Kiedyś była cała kampania o ustępowaniu miejsca ciężarnym a rezultat marny.
Niech się przyzwyczaja do nie spania w nocy. Mnie się w sumie nie zmienił ale nawet gdyby i tak muszę rano wstać a po południu odebrać dzieciJa jeszcze się nie doczekałam przepuszczenia w kolejce czy ustąpienia miejsca, a brzuch też już widać, bo nie ukrywam go pod luźnymi rzeczamiPóki się dobrze czuję to też się nie pcham, ale pewnie pod koniec już zacznę korzystać z przywilejów.
A też Wam się popierniczył rytm dnia? Ja normalnie chodziłam spać o 23, wstawałam normalnie rano do pracy koło 7, wiadomo na weekend można było pospać ale to też max przed 9 budziłam się wyspana.
Teraz rano to mogę spać do oporu lub budzę się o 5 i nie mogę już zasnąć, w ciągu dnia około 17 mam kryzys energetyczny i zasypiam na siedząco..staram się nie ucinać sobie drzemek, bo potem wieczorem jest masakra. No ale o zaśnięciu o 23 jak wczesniej nie ma mowy, oczy jak pięć złotych i wpatruję sie w sufit co najmniej do 1. Gdyby nie to, że na razie mieszkamy w kawalerce to pewnie coś bym w nocy robiła, jakiś serial czy książka, ale tak nie chce przeszkadzać małżowi, coby później nie psioczył na mnie, że on też się nie wysypia![]()
Z każdym dniem coraz bardziej przeraża mnie mentalność polskich staruszków. My też będziemy takie porypane?Największą aferę zrobiły starsze panie , tragedia , powiedziały, że specjalnie wzięła dziecko , żeby w kolejki się wpychac... Dziewczyna normalnie się popłakała.
Mi wręcz przeciwnie rytm dnia się naprawił. Wcześniej mogłam siedzieć do 4 w nocy, wstawać o 12 (praca w domu przy kompie, częste zarywanie nocek zrobiło swoje) nie było mowy o tym, żebym zasnęła jak człowiek przed północą, a rano zawsze zombie. Od początku ciąży codziennie padam na twarz o 22 i wstaję o 6-7 bez budzika. Wreszcie jest normalnie.A też Wam się popierniczył rytm dnia? Ja normalnie chodziłam spać o 23, wstawałam normalnie rano do pracy koło 7, wiadomo na weekend można było pospać ale to też max przed 9 budziłam się wyspana.
Teraz rano to mogę spać do oporu lub budzę się o 5 i nie mogę już zasnąć, w ciągu dnia około 17 mam kryzys energetyczny i zasypiam na siedząco..staram się nie ucinać sobie drzemek, bo potem wieczorem jest masakra. No ale o zaśnięciu o 23 jak wczesniej nie ma mowy, oczy jak pięć złotych i wpatruję sie w sufit co najmniej do 1. Gdyby nie to, że na razie mieszkamy w kawalerce to pewnie coś bym w nocy robiła, jakiś serial czy książka, ale tak nie chce przeszkadzać małżowi, coby później nie psioczył na mnie, że on też się nie wysypia![]()
@Olka.fasolka mam tak samo, zawsze kładłam się o 23, wstawałam o 7, a teraz mi się wszystko rozpierniczyło. Myślę, że dlatego, że mniej energii tracę w ciągu dnia. Dalej kładziemy się o 23, o 2 idę siku i już jestem wyspana. No i wtedy już mnei wkurza każde chrapnięcie, każdy ruch mojego D., i pospane. Pierwszy tydzień męczyłam się, leżałam np. do 5, potem zasypiałam i spałam do 9, ale teraz się nie pieprzę, od razu po sikaniu idę do drugiego pokoju, posłane już mam, zasypiam do pół h i śpię tak do 8. Ale właśnie mam ten komfort, że jest drugie łóżko.Ja jeszcze się nie doczekałam przepuszczenia w kolejce czy ustąpienia miejsca, a brzuch też już widać, bo nie ukrywam go pod luźnymi rzeczamiPóki się dobrze czuję to też się nie pcham, ale pewnie pod koniec już zacznę korzystać z przywilejów.
A też Wam się popierniczył rytm dnia? Ja normalnie chodziłam spać o 23, wstawałam normalnie rano do pracy koło 7, wiadomo na weekend można było pospać ale to też max przed 9 budziłam się wyspana.
Teraz rano to mogę spać do oporu lub budzę się o 5 i nie mogę już zasnąć, w ciągu dnia około 17 mam kryzys energetyczny i zasypiam na siedząco..staram się nie ucinać sobie drzemek, bo potem wieczorem jest masakra. No ale o zaśnięciu o 23 jak wczesniej nie ma mowy, oczy jak pięć złotych i wpatruję sie w sufit co najmniej do 1. Gdyby nie to, że na razie mieszkamy w kawalerce to pewnie coś bym w nocy robiła, jakiś serial czy książka, ale tak nie chce przeszkadzać małżowi, coby później nie psioczył na mnie, że on też się nie wysypia![]()