reklama

Wrześniowe mamy 2018

  • Starter tematu Starter tematu Deleted member 178444
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
Ja między 28 a 31 maja mam iść na glukoze.
Dziś przedzwonię do innego ginekologa i umówię się prywatnie na wizytę. Minęło 1,5 tygodnia od ostatniego usg więc może się bobas już odwrócił jakoś inaczej i da radę określić płeć.
Bo do swojego mam dopiero za 3 tygodnie iść.
 
reklama
Ja tą glukozę mam miec przepisana po kolejnej wizycie :p bleeee.

Co do pielgrzymek. Nie wyobraażam sobie w szpitalu ciotek i wujków ze strony męża i swojej.
Rodzice mi nie przeszkadzają, a teściowie to też dziadkowie . Myślę, że jedna i druga strona ma zdrowo poukładane w głowie i nie będą jakoś mnie nękać siedzeniem 24 godziny na dobę.
O glukozę będę musiała zapytać w środę, pewnie teraz dostanę skierowanie.
Jeśli chodzi o pielgrzymki to mam fart, bo na miejscu mieszkają tylko moi rodzice, a teściowe jakieś 150 km stąd, więc ich nalot mi nie grozi. O żadnych ciotkach, babciach nie ma mowy. Mam nadzieję, że znajomi nie będą się wygłupiać i nie przyjadą w odwiedziny... a jak przyjadą to trudno, już lepiej oni niż ciocie i babcie....

A ja wlasnie zabieram sie za obiad szczawiowa i ruskie :D
Ruskie!!! <3
 
W moim szpitalu nie ma odwiedzin na salach poporodowych wcale.
Nawet mąż nie może wejść, jest specjalne pomieszczenie wyznaczone. Tam można na 5-10 minut wyjść się spotkać a bobasa pokazuje pielęgniarka. W tej wanience na kółkach przywozi bo matka sama nie może w razie gdyby zasłabła etc.
Na patologii jak się leży to można mieć odwiedziny ale też nie w sali tylko w korytarzu, są specjalne fotele żeby można było usiąść, albo jeśli nie ma się zaleconego leżenia to można wyjść na zewnątrz nawet. Ale żeby ktoś się pchał na sale to nie ma czegoś takiego.
I to jest moim zdaniem super sprawa.
Taki przykład : ja jestem wysoka i nie mam problemu zejść ze szpitalnego łóżka ale inne mamy, niskie to ledwo się tam zsuwały z nich. Koszule się podwijały i takie tam. Jakby miały to robić przy tabunach ludzi to straszny dyskomfort dodatkowy. Nie dość że człowiek słaby, niezrobiony, często ze szwami na tyłku (kolokwialnie mówiąc), z wielką podpaską miedzy nogami a tu ciotki Grażyny i wujki Janusze walą się na sale dziecko oglądać
 
W moim szpitalu nie ma odwiedzin na salach poporodowych wcale.
Nawet mąż nie może wejść, jest specjalne pomieszczenie wyznaczone. Tam można na 5-10 minut wyjść się spotkać a bobasa pokazuje pielęgniarka. W tej wanience na kółkach przywozi bo matka sama nie może w razie gdyby zasłabła etc.
Na patologii jak się leży to można mieć odwiedziny ale też nie w sali tylko w korytarzu, są specjalne fotele żeby można było usiąść, albo jeśli nie ma się zaleconego leżenia to można wyjść na zewnątrz nawet. Ale żeby ktoś się pchał na sale to nie ma czegoś takiego.
I to jest moim zdaniem super sprawa.
Taki przykład : ja jestem wysoka i nie mam problemu zejść ze szpitalnego łóżka ale inne mamy, niskie to ledwo się tam zsuwały z nich. Koszule się podwijały i takie tam. Jakby miały to robić przy tabunach ludzi to straszny dyskomfort dodatkowy. Nie dość że człowiek słaby, niezrobiony, często ze szwami na tyłku (kolokwialnie mówiąc), z wielką podpaską miedzy nogami a tu ciotki Grażyny i wujki Janusze walą się na sale dziecko oglądać
Ja przy pierwszej ci@ży zapowiedziałam że nikogo nie chce widzieć ale byłam 9 dni więc mama i babcia były w odwiedzinach a tak to mąż całymi dniami się kręcił jak dopóki sił nie nabrałam:)
 
A ja nie wiem czy można, czy nie ale nie spodziewam się odwiedzin, jeszcze przed porodem jasno wyrażę swoje zdanie. Moi rodzice mieszkają 300 km więc nie przykada, z reszta umówiłam się z mamą, że przez pierwsze parę dni mój D. weźmie urlop-sam chcial, a potem ona do mnie przyjedzie na parę dni. Teoretycznie do pomocy i ta pewnie się przyda, ale to pierwszy wnusiu, więc pewnie nóżkami będzie tupać, żeby go zobaczyć ;) A teściowej są spoko ludzie, nie wpadną na to, żeby w szpitalu mnie odwiedzi, teściowa wie ja jest na porodowce.
Co do glukozy-robie sobie treningi, bo od kiedy w ciąży jestem musi być słodkie sniadanie. Dzisiaj kakao i wafle ryżowe z dżemem truskawkowym ;)
@Kliska musi być dobrze, dobrze się stalo, że w tym szpitalu lezysz, wiem że martwisz się o malutką i nie da się nie martwic. P.s. gdybym miala córcie też byłaby Basia :)
 
Ostatnia edycja:
reklama
Tylko wkurza mnie to ze babka nawet w rejestracji w laboratorium pyta czemu nie mam skierowamia ze czesc badan dodatk ale czesc jest z NFZ ...kobieta ktora pobierala krew to samo moze pojde do drugiej lekarki po skierowanie ... zdziwione mega
Olalam juz proszenie sie o skierowanie jalmuzne jakbym nie pracowala skladek nie placila ...refundowane badania zrobilam tez platnie nie bede nerwow tracic niech se wsadza te skierowania. Wiecej to zdrowia kosztuje.
a próbowałaś iść do internisty po skierowania na wszystkie badania na fundusz? ja tak robiłam i bez problemu dawał
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry