reklama

Wrześniowe mamy 2018

  • Starter tematu Starter tematu Deleted member 178444
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
Zobacz załącznik 883658
A to sniadanie u mnie na oddziale hahaha

Szkoda ze nie mam zdj. Któregoś dnia była sałatka warzywna ilość dość duża jak nawet na mnie. Kromki trzy czy cztery różne. Dwa masełka i piec plasterków wędliny. Herbata kompot bez ograniczeń. Innego to samo ale zamiast sałatki pół pomidora i trzy liście sałaty, albo zamiast pomidora serek biały z rzodkiewka i dwa kawałki papryki dodatkowo do liści salaty. Wiec nie ma co narzekać. Na obiad jarzynowa. Dobra ! Kopytka pewnie z 15 , dwa kawałki kurczaka w sosie i duża porcja surówki z marchewki. Jak ja ( jem dużo i wybrzydzam ) byłam pojedzona i zadowolona to naprawdę było ok [emoji4]
 
reklama
@StarAnia @GoJ jak się czujecie? mało Was dziś tu
Stary zawiózł mnie do MOPSU. Nie wiem jak u @Bajdelka35. było ale u mnie 13:13 kolejka jak do Las Vegas. Ja weszłam tylko po papiery na 500+ rodzinne wychowawcze becikowe z tyt. ur. dziecka itp. Normalnie k..a tyle co Pan Tadeusz z 13 księgą włącznie. Podrzucił mnie do domu i pojechał. Wymiotować mi się chce. Głowa rozbolała i myślałam że nie doniosę siku do mieszkania! Masakra. No szczę na potęgę i nie że kap kap tylko fontanna.


Ale Warszawa dziś piękna! Flagi. Ludzie w koszulkach Polski Walczącej lub z opaskami na ramionach. Super.


A poza tym ze mną ok. Choć skurcz miałam w aucie taaaaaaaaki.
 
U nas było kiepsko z paszą te parę lat wstecz.
Nie słyszałam żeby to się zmieniło :oo2:
Na śniadanie 4 kromki chleba i do tego masła tyle co kot napłakał, dwa plasterki wędliny i porcyjka dżemu lub miodu (z tych takich malusich pojemniczków)
Obiady to zależy co się trafiło ale bez szaleństw a o warzywach to tam mało kto słyszał.
Więc ja dorzucam do torby ulubiony pasztet, kasę na wypad do sklepiku (z pato można wychodzić, z noworodków już nie) i paczkę gofrów albo jakiś innych biszkoptów na zapchanie.
I będą musieli mnie dokarmić ;-) ;)
Na Madalińskiego żarcie jedynie się od 36 lat nie zmieniło... więc nie liczę na śniadanie u Tiffanniego...
 
Roztapiam sie, juz po dwoch prysznicach, wody juz 2 litry wypilam i zaraz umre ☠️

Ja jeszcze aż tak nie odczułam pomimo wyjazdu do miasta itd. I w sumie nie uwierzycie ale mądra Kaska leży pod kołdra
IMG_0843.JPG
 

Załączniki

  • IMG_0843.JPG
    IMG_0843.JPG
    556,9 KB · Wyświetleń: 271
reklama
U nas na dole jest bar i sklepik. Można zwiać :) maja pierogi , kotlety, zupy i wogole Nawet ciasto codzień świeże. Bułeczki z czym dusza zapragnie ...
Nie przechwalaj się. U nas nędzny sklepik był tylko.
Jakiś dżem, pasztet, bułki, słodycze, picie ....
Jak sklepik szkolny a nie szpitalny sklep w którym można się zaopatrzyć w coś sensownego.
Bodaj pierogi by sprzedawali to myślę że szły by jak ciepłe bułeczki.
A tak to dupa
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry