Ja już na oddziale. Trochę zeszło na IP, miałam robione ktg, później badanie (szyjka długa i zamknięta na głucho...) Po USG i papierologii założyli mi balonik. Babeczka się musiała trochę nagimnastykowac bo musi być jednak minimalne rozwarcie. No ale udało się. Samo zakładanie nie jest bolesne tylko jest takie uczucie rozpierania. Obiad mnie ominął więc zaliczamy teraz z mężem szpitalne bistro. Mam dużo spacerowac i mogę co jakiś czas sobie pociagac za te rurkę żeby to szło. Boli mnie teraz podbrzusze tak jak na okres i brzuch się twardy robi. Średnio miłe ale do przeżycia. Niby ma to minąć, na razie się nasila. Dziś raczej nie urodzę, pewnie jutro. Z położna jestem pod telefonem, mąż ze mną więc mi raźniej. Wieczorem pojedzie sobie do domu. Trzymajcie kciuki