Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Polecam. Ale polecam także psychologa. Taki strach przed porodem naturalnym to tokofobia - u niektórych kobiet jest od zawsze u innych pojawia się po trudnym porodzie - tak było u mnie. Uwierz, że dłuuuugo dłuuuugo oswajałam ten mój poród. Niczego w życiu się tak nie bałam i tylko mój ośli upór sprawił, że zdecydowałam się na podjęcie tego wyzwania. Strach był o tyle duży, że moja doula twierdzi, że możliwe, że podświadomie hamowałam poród - dlatego tak długo męczyły mnie skurcze przepowiadające. Kiedy pierwszy raz opowiadałam jej o narodzinach Weroniki, zwyczajnie się popłakałam. ALE jestem żywym dowodem na to, że świadomy poród może być zwyczajnie piękny - a w to nie do końca wierzyłam. Starałam się, wmawiałam sobie, ale nie wierzyłam. I było PIĘKNIE. Magicznie. Ból był, ale o ile po porodzie z Werką przez ponad rok mówiłam, że nigdy więcej nie urodzę naturalnie, że oddam ostatni grosz za CC, tak po urodzeniu Miłosza już po 5 minutach stwierdziłam, że było tak pięknie, że mogłabym jeszcze raz. Mimo bólu. Świadomość, że zrobiłam to sama, że swiadomie pomogłam mu się wydostać i samo to, że mój syn po porodzie nie płakał... kurcze no, nie jestem w stanie tego opisać. Weronika po przyjściu na świat była przerażona. A Miłosz był zaciekawiony. Nie bał się, nie był zmęczony, popuchnięty, tylko tak o wylądował na mojej piersi i ufnie popatrzył mi się w oczy, a ja mogłam się nim od razu zająć i zaopiekować. Od początku był ze mną. Mam stuprocentową pewność, że nie było sytuacji, że płakał i musiał czekać, aż ktoś się nim zajmie. Z całego serca polecam takie przeżycie, bo na prawdę nic tego nie zastąpi. Tego kontaktu skóra do skóry, tego jak dziecko ląduje na Twojej piersi nadal połączone z Tobą pępowiną. Niby już na świecie, a jednak jeszcze nie do końca. Magia.![]()
Moj mial tez na klacieA tradzik wasze dzieciaki mialy tylko na buzkach? Bo maly tez ma te kropki na szyi i na klacie
Czyżby Renata? Bo ja też świętuje 12No jak dla mnie fajne to święto, tylko trochę za późno pomyśleli. Osobiście miałam na 12lisropada wizytę u gin, ale przełożyłam ba ten poniedziałek, bo wolę mieć pewność, a nie czekać do ostatniej chwili..
Ogólnie 12listopada mam imieninki![]()
Moj maly jak mial tydzien czy dwa mial badana krew. Tsh i morfologiaGoj mi te zastrzyki przepisała na cały pológ ta młoda wredna siksa, mąż mówi że po złości mi to zrobiłatwój mąż sam sobie wykonuje? Ja nie dałam rady, mąż mi robi. Bajdelka widziałam że już gruba czapę założyłaś małemu, ja to kurde w tym tygodniu tylko raz na spacerze byłam z małym :/ córka ten tydzień z nami w domu bo przeziębiona. Olkafasolka my też usg jamy brzusznej w listopadzie, i usg bioderek. Ale też mamy skierowanie na morfologię i żelazo, wy też miałyście dla dzieciaków? Kurde mi żal będzie jak go ukluja :/ i sobie przy okazji zrobię tsh.
Ja tak samo i mam zmniejszona dawke i za dwa tyg od pierwszego badania, czyli po weekendzid musze powtorzycNie, krew nie. Tylko usg glowki i brzuszka.
Ja juz robilam tsh, mam ponizej normy0,1 cos tam. gdzie zawsze moje tsh to bylo w granicach 3-4.
Polecam. Ale polecam także psychologa. Taki strach przed porodem naturalnym to tokofobia - u niektórych kobiet jest od zawsze u innych pojawia się po trudnym porodzie - tak było u mnie. Uwierz, że dłuuuugo dłuuuugo oswajałam ten mój poród. Niczego w życiu się tak nie bałam i tylko mój ośli upór sprawił, że zdecydowałam się na podjęcie tego wyzwania. Strach był o tyle duży, że moja doula twierdzi, że możliwe, że podświadomie hamowałam poród - dlatego tak długo męczyły mnie skurcze przepowiadające. Kiedy pierwszy raz opowiadałam jej o narodzinach Weroniki, zwyczajnie się popłakałam. ALE jestem żywym dowodem na to, że świadomy poród może być zwyczajnie piękny - a w to nie do końca wierzyłam. Starałam się, wmawiałam sobie, ale nie wierzyłam. I było PIĘKNIE. Magicznie. Ból był, ale o ile po porodzie z Werką przez ponad rok mówiłam, że nigdy więcej nie urodzę naturalnie, że oddam ostatni grosz za CC, tak po urodzeniu Miłosza już po 5 minutach stwierdziłam, że było tak pięknie, że mogłabym jeszcze raz. Mimo bólu. Świadomość, że zrobiłam to sama, że swiadomie pomogłam mu się wydostać i samo to, że mój syn po porodzie nie płakał... kurcze no, nie jestem w stanie tego opisać. Weronika po przyjściu na świat była przerażona. A Miłosz był zaciekawiony. Nie bał się, nie był zmęczony, popuchnięty, tylko tak o wylądował na mojej piersi i ufnie popatrzył mi się w oczy, a ja mogłam się nim od razu zająć i zaopiekować. Od początku był ze mną. Mam stuprocentową pewność, że nie było sytuacji, że płakał i musiał czekać, aż ktoś się nim zajmie. Z całego serca polecam takie przeżycie, bo na prawdę nic tego nie zastąpi. Tego kontaktu skóra do skóry, tego jak dziecko ląduje na Twojej piersi nadal połączone z Tobą pępowiną. Niby już na świecie, a jednak jeszcze nie do końca. Magia.![]()