No ja się właśnie tak załatwiłam na samym początku ciąży albo w pracy, bo połowa załogi z kaszlem i grypą albo na wigilii, bo też jedno dziecko z glutami się chciało przytulać. 2 tygodnie chorowałam razem z gorączką, a ile się stresu najadłam, ze przez to nic nie będzie z tej ciąży masakra

ani żadnego leku nie mogłam wziąć, te domowe sposoby takie sobie, dopiero po 3 tygodniach przestałam kaszleć. Robiłam wymaz na RSV, covid i grypę i ujemny, wiec prawdopodobnie ,,zwykłe" przeziębienie, ale dawno tak nie chorowałam.
Dobrze Cię rozumiem, bo całe życie byłam taka ,,o boże jeszcze tyle do zrobienia"

Jak mi mówili lekarze, żebym dużo odpoczywała to i tak zawsze było coś. Teraz jak poszłam na zwolnienie lekarskie z pracy (drugi raz w swoim życiu) to naprawdę początki były dla mnie trudne psychicznie. Ale już powoli odpuszczam i się oswajam z tym, ze mogę pozwolić sobie na taki odpoczynek. Przecież w międzyczasie to ja wytwarzam narządy nowemu człowiekowi także to też jest praca