pok mi chodzilo o cos innego. nie o opieke czy swiadczenia, bo wiadome ze tam lepiej jest. chodzilo mi o to [a moze mam tylko takie wrazenie] ze jak jest wszystko ok to tak jakby juz nie musiano mowic nic wiecej o dziecku a przeciez matka chce wiedziec ile mam jej dziecko itp. tak samo podejscie do 12 tc - dlaczego do tego tygodnia nie uznaje sie tam ciazy i nawet nie probuje sie jej ratowac? tego nie moge zrozumiec najbardziej.
a skad to info o 12 tc!? Ty mowisz o Wielkiej Brytanii a ja mieszkam w Szwajcarii. Tu ciąża jest ciążą od pierwszego dnia i beda ratowac jesli tylko mozna, na glowie stana a w razie czego beda plakac razem z Toba. Leczy sie wszystko i od razu.
A jesli chodzi o Anglie to mam teraz porownanie, bo kolezanka prechodzi tamc iaze, chodzi do gina prywatnie i nawet prywatnie nie ma dobrych swiadczen - nie ma nakazdej wizycie badanego mozu, krwi pod katem anemii, hormonow, nie miala sprawdzanych przeciwcial itd. Takze jakby Polske i UK porownywac, to rzeczywiscie w PL lepiej.
a co do tych informacji - ja tylko chce wiedziec czy Zosia jest zdrowa, a czy duza, czy mala, czy gruba, czy chuda, wysoka czy niska to mi naprawde wszystko jendo poki wszystko jest w normie. Ona zdrowa, ja zdrowa i szafa gra

ja po kilku latach odpiero sie tu przyzwyczailam do tego podejscia. W Polsce tez bylam przyzwyczajona, ze trzeba wiedziec wszystko, wszystkie wyniki, i analizowac i siwiec w domu - a po grzyba!? wole tak jak jest tu. Jak bedzie cokolwiek nie tak to mi od razu powiedza. Gdybym miala te wszystkie dane, to bym ciagle czytala, szukala w necie, analizowala, porownywala a tak jestem spokojna.