Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Ale fajnie!!!
Wstaliśmy i poszliśmy trochę na dworek, trochę do teściowej. Przyjechała jej siostra z wnuczką to zostaliśmy na dłużej. Na 14 byłam umówiona z fryzjerką. Zeszło nam do 16.30. Później szybko małemu obiad. Przyszła teściowa. Przyjechała moja mamuśka z mężem. Poszliśmy na działkę. W między czasie przyjechał S do domu po trasie i koniec dnia. Kąpanko, mleczko i dopiero "Na Wspólnej" jadłam obiad. Jakiś zagmatwany dzien był. Włosy wyszły fajne. Jutro pstryknę jakąś fotkę.Ja kiedyś kupiłam dla Kuby 3-pak body z krótkim rękawkiem w niemieckim C&A takie właśnie na zakładkę pod szyjką i nigdy, przenigdy dekolt się nie rozjeżdżał. Teraz korzysta z nich Tymek, chociaż to rozmiar 68 i pewnie niebawem wyrośnie. Szkoda, bo bardzo je lubię. Dałam za nie chyba z 5 Euro za paczkę (czyli 1,30 za sztukę). Ale body na zakładkę np. z KIK'a są tragiczne, nie dość, że właśnie dekolt zjeżdża poniżej ramion, tak że Tymo wygląda w nich jak panna na wydaniu, to jeszcze rozwlekają się po pierwszym praniu. Za to bielizna niemowlęca i w ogóle ubranka dla dzieci z Zeemann'a (Klavell, ty wiesz o co mi chodzi) jest moim zdaniem niezłej jakości za bardzo przystępną cenę. Jeśli chodzi o polskie sklepy to u nas w mieście jest w sumie tylko jeden większy sklep z odzieżą niemowlęcą i tam też dokonuję zakupów. Sklep sprowadza ubranka mało znanych marek (np. Fixoni, Dany) ale za to mam zagwarantowaną świetną jakość, estetykę, prześliczne wzornictwo i kolorystykę za możliwą do zaakceptowania cenę.Majandra tylko z początku kupowałam ubranka dla Kubalki orginalne z firm jak Batyr czy Coccodrillo, ale jak znajoma mi pokazała sklep, gdzie body kosztują 8zł a nie 17 czy 20 to podziękowałam za orginalne i od paru dobrych miesięcy ok 6 kupuje nie orginalne może i pewnie gorszej jakości, ale nie trace np 200zł na ciuchy tylko np 100zł. A ubranka są estetyczne, miłe w dotyku i bardzo dobrze zachowuja sie w praniu.
Właśnie, te ubranka z Cheerokie są fajnej jakości (Kuba kilka sztuk dostał od cioć i wujków), ale bielizny niemowlęcej nie próbowałam. Pieluchy też często kupuję w Tesco (właśnie te fioletowe). Podoba mi się to, że każdy rozmiar pieluch ma w paczce tę samą ilość sztuk za tą samą cenę. W Zg-cu nie ma Tesco ale często prosimy kolegę, który ma dziewczynę w Bogatyni, żeby nam kupował. Ale w końcu muszę się tam wybrać, to może przy okazji umówimy się z Shinead na kawkę albo wspólne zakupyw Tesco sa super ciuszki, dobre gatunkowo, a w dobrej cenie: 3-pak pajaców za 45 zł. Ładne wzornistwo, body sie nie rozciągają po pępek, do tego spory wybór. Mam sporo ciuszkow Cheerioke (czy jak to sie pisze) i naprawde polecam. Zreszta sobie tez czesto kupuje tam ciuchy, no i zabawki i akcesoria dla Stasia. Maja tam fajne niekapki z miękką końcówką, z ktorej Stas kuma jak pić. Maja tez bardzo dobre pieluchy, takie w fioletowym opakowaniu, chłonne jak pampersy. Tylko wnerwia mnie, ze czesto cena rozni sie na polce i na kasie. Uparlam sie na nich i zawsze rzadam zwrotu roznicy, nawet jak to jest 2,5 zł. Najpierw mowia, ze nie mozna, potem prosze o rozmowe z kierowniczka, a ta oddaje mi różnicę.
A co do cen to trzeba uważać w każdym markecie. I zawsze się wykłócać o swoje, bo wiele razy odpuszczałam aż do czasu, jak pani chciała mnie przekręcić na 20 zł za bluzkę, która wisiała na wieszaku opatrzonym ceną o tyle właśnie różniącą się od tego, co było na kodzie. Pani w informacji chciała mi wmówić, że ktoś droższą bluzkę przewiesił na wieszak z tańszymi, ale tam były tylko te bluzki, żadnej innej. Postraszyłam rzecznikiem praw konsumenta i dostałam zwrot plus talon na kolejne 20 zł w ramach przeprosin
. Poza tym w Polsce obowiązuje zasada, że cena na półce jest ceną obowiązującą, a za błędy w kodowaniu, przyklejaniu cen itd. odpowiada sklep. Dziewczyny, a czy dziecko 9 m-czne musi samo pić z butelki? Nie pamiętam jak to było z Kubą ale nigdy mu nie ułatwiałam życia kupując butelki łatwe do chwytania. Jechaliśmy na Avencie i jakoś nauczył się sam jeść. Ale nie pamiętam kiedy. A teraz Tymek już coś tam próbuje, przynajmniej jeśli chodzi o te małe buteleczki, w których daję mu pić. Ale dużych nie chce mu się trzymaćKasia - ja idac za twoim przykladem a dokladnie Kubusia kupilam dzis te butelke Baby-ono co by Stas w koncu zaczal sam pic...bo to kawal chlopa i jakos tak chyba juz "nie wypada" aby lezal na maminych kolanach z butelka. Mam nadzieje ze on zalapie o co chodzi bo czasem to nawet niekapka nie chwyta tylko robi ustka w tutke i cwaniakuje zeby mamusia wyreczala:-)
A z nocnikiem poczeakm chyba do przyszlego roku...jakos za duzo na raz tych eksperymentow![]()
A co do nocnika to ja też poczekam aż Tymo skończy roczek.
to oczywiście zapraszam serdecznie na kawkę. Dużo zdrówka dla Tymusia.