Co do tego gdzie będziemy mieszkać to jest między nami konflikt bo ja chcę wrócić do Warszawy bo Bielsko to chyba nie dla mnie (po mieszkaniu w wielu różnych miejscach stwierdziłam że jestem jednak istotą wielkomiejską) a W nie chce się na to zgodzić.
Po przedstawieniu argumentów
moje:
-lubię Bielsko ale tak na weekend
-rozrywki i możliwości rozwoju jakie oferują duże miasta są mi niezbędne do życia ( jakkolwiek by to brzmiało)
-mam dość toksyczną rodzinę i mieszkanie w jej pobliżu wykańcza mnie psychicznie
i wiele innych
argumenty W
-ma dość ciągłego jeżdżenia z B-B do Wa-wy i z powrotem (mnie też to wykańczało)
-będziemy tam zupełnie sami nie będziemy mieli z kim zostawić dziecka (dzieci) jak np niania zachoruje
po wielu rozmowach (kłótniach) udało nam się znaleźć kompromis chcemy sprzedać nasze mieszkanie w Wa-wie i kupić w Krakowie , to dla nas idealne wyjście z dala od rodziny a jednak na tyle blisko że będziemy mogli raz na jakiś czas zostawić dzieci ( z Krakowa do naszych rodziców jest ok godzina drogi) w Krakowie mieszka też siostra W więc w razie awarii też pomoże , firma W ma siedzibę w Krakowie więc bez problemu może się przenieść , w Wa-wie mamy dość duże mieszkanie więc bez problemu za pieniądze ze sprzedaży kupimy jakieś 100 m wiec nie będziemy źle ale to dopiero za pięć lat bo tyle nam jeszcze zostało do spłacenia kredytu prawie Zuzia pójdzie do pierwszej klasy:-) a na razie zostajemy w Bielsku (naszego Bielskiego domu nie chcemy sprzedawać będzie taką bazą weekendową)
W chyba bardzo się podoba ten pomysł bo cały czas o tym mówi
Z jednej strony to jeszcze trochę czasu ale zawsze dobrze mieć jakąś perspektywę
i jakoś tak od razu mi lepiej no i w końcu jakiś kompromis...
Majandra przykro mi z powodu Twojej koleżanki mam nadzieję że wszystko będzie dobrze