Witam was, kochane babeczki!
Piszę w dalszym ciągu z wakacyjnych wojaży, niby mam dostęp do neta ale za pośrednictwem Ery, a ta sieć tutaj ma marniutki zasięg, oj marniutki. Co tylko chcę wejść i poczytać co u Was, to zaraz zrywa mi połączenie. Teraz też ze dwa razy musiałam restartować połączenie

. Ale się zawzięłam i dzisiaj się nie poddam.
Mam do nadrobienia wiele stron, a póki co przeczytałam tylko bieżącą.
Asiek100 - nie wiem jeszcze co dokładnie się stało w Twoim związku ale trzymam kciuki, żebyś to Ty wyszła z tego ambarasu obronną ręką. Faceci to duże dzieci, nie przez przypadek rymuje się jedno z drugim
Klavell - ale fajnie, że będziecie już urządzać swoje nowe gniazdko! Życzę udanych zakupków, mam nadzieję, że uda się zamknąć w budżecie
Co do proszków do prania to dotychczas prałam ubranka Tymka w płynie Loveli a płukałam w Lenorze bądź Silanie Sensitivie. Ale tutaj, na wakacjach, piorę nasze wszystkie ubrania w Wizirze Sensitive i nie widzę, żeby Tymek jakoś źle zareagował na zmianę proszku. Pomijając fakt, że mamy tu do dyspozycji starą "Franię" i muszę płukać ręcznie, a z lenistwa ograniczam się tylko do trzech płukań

. Tak więc po powrocie do domu wykończę specjalistyczny płyn do prania i zacznę prać ubranka Tymka razem z naszymi we wspólnym proszku, a i tak korzystam z proszków typu Sensitive (Wizir albo Persil).
Co do biegunki i wymiotów u maluszka... Hm... Po ostatnich marcowych przebojach tego typu u Tymka, kiedy nie pomagał nawet Nifuroksyzad ani Smecta, zastosowałam się do zaleceń ordynatora naszego szpitala i w ogóle zaprzestałam podawania jakichkolwiek leków i ograniczyłam się do samego pojenia malucha. I faktycznie - na drugi dzień biegunka ustała. A wcześniej przez dwa tygodnie różne lekarstwa serwowane przez naszą pediatrę skutecznie wyjałowiły żołądek malca, co tylko nakręcało biegunkę.
Witam też nowe mamusie wrześniowe 2007! Ale super, że w dalszym ciągu nas przybywa, a nawet odnajdują się marnotrawne córy, które od miesięcy milczały jak zaklęte (gdzieś mignęła mi KamilaC

- Kamila! Odezwij się i co u ciebie!)
Na koniec napiszę co u nas:
przez pierwszy tydzień mięliśmy super pogodę, Kuba z Tymkiem pluskali się w baseniku, opalili się, rozgrzebywali piaskownicę. Od kilku dni pogoda nam się popsuła ale nie jest tak źle, aura w przysłowiową kratkę. Dzisiaj chyba było najgorzej ale weekend ma być już upalny.
Moje choróbsko niemal minęło ale dalej boli mnie bardzo gardło i męczy kaszel. Na dodatek dzieciaki też cherlają ale na razie - tfu tfu - nic gorszego się nie przypałętuje. Tymkowi wyszły obie górne jedynki i idą górne dwójki. Zrobił się bardzo chałaśliwy - piszczy, że aż w uszach wibruje, gada jak najęty. W ogóle to mam wrażenie, że urósł sporo i "wydoroślał" :-), włoski mu się zagęściły ale dalej daleko mu do najbardziej czupurnych wrześniątek. Jak dam radę to na zamkniętym wkleję linka do naszej wakacyjnej galerii.
Ok, kończę póki co i jak mi ślubny pozwoli - to lecę nadrabiać zaległości w czytaniu. Pozdrawiam serdeczenie i mam nadzieję, że choć ciuteczkę za mną tęskniłyście;-)

Bo ja za Wami baaaardzo!