@Czoperka he,he. Mi moja gin tłumaczyła że dzieci potrafią być bardzo empatyczne. I jednym ze sposobów jest zaklejanie sutków plasterkami, że cycuś chory i boli, na zasadzie jak dziecko się uderzy czy coś to plasterki mają mu pomóc, więc pomogą cycusiowi. Z tym, ze moje dziecko jak się uderzyło np po głowie to tylko pogłaskało się po bolącym miejscu, więc opcja z plasterkami odpadła ;-) Płacze dopiero wtedy jak mega zaboli (np jak spadł z łóżka i nabawił się wilkiej śliwy na czole). Dlatego jak go karmiłam to mówiłam mu jak mamę boli itd przez kilka dni. A w jeden weekend to najpierw próba znikania mu z oczu, a później podawania wody i poszło bez większego dramatu ze strony dziecka. Więcej stresu było po mojej stronie ;-)
Chociaż przeczuwałam, że może być lepiej niż się spodziewam, bo było kilka epizodów, które pokazywały, że młody bardzo szybko adoptuje się do zmiany (np porzucenie szpitalnej butelki, silikonowych nakładek do karmienia). Może i z porzuceniem pieluchy też tak będzie....
Edit: i jeszcze spanie bez lampki. Myślałam, ze dziecko może się przestraszyć ciemności i od początku miałam lampkę zaświeconą. Ostatnio taką co tylko minimalnie światła daje. Ale nawet ta w zasypianiu mu przeszkadzała, nakręcał się i wsadzał główkę pod poduszkę a my się zastanawialiśmy o co mu chodzi. Raz był tak nakręcony, że ze zdenerwowania zgasiłam lampkę. Dziecko po chwili się wyciszyło, przytuliło i zasnęło.....