reklama

Zachciewajki :)

Ja juz mam rocznego dzidziusia:-), ale nie uwierzycie:no:, chodzac z nim w ciazy na co mialam ochote, na lody ale nie tam truskawkowe czy waniliowe tylko zmrozone kostki wody. Pochlanialam ich mase pod koniec ciazy, nawet wysylalam meza do sklepu po kostki lodu jak za wolno mi sie zamrazaly. Normalnie myslelismy ze urodze kostke lodu:-D
Strasznie dziwne mialam zachcianki no i podstawa byla jeszcze guma mietowa do zucia, ten mietowy smak. :-) pozdrawiam
 
reklama
U mnie dziś wygrała szczawiówka, kwaśna jak trzeba, mniam :) (pierwszy raz gotowałam i wyszła!)
a na codzień króluje sałatka grecka na przemian z jabłkami - ale tylko jeden gatunek Ligol :)
 
Kanapki z serem przerabiałam na samym początku :) Potem była faza na chleb z masełkiem i swojską kiełbasą (tylko jeden rodzaj), potem kanapki z serkiem Philadelphia, potem jajka a teraz litry (dosłownie - dziennie 6-7 butelek) kefiru i ziemniaki młode z masełkiem, zieloną cebulką i jajkami sadzonymi :)

A oprócz tego zżera mnie (co dziwne bo nie w ciąży średnio lubiłam) ochota na tatara. Ale cóż, nie wolno... :no2:
 
ojej ... takiego tatarka to ja bym zjadła ...
albo sushi ... uwielbiam ... a teraz jak na złość co drugi dzień znajduję w skrzynce ulotki :-)

dzisiaj znowu miałam ochotę na chipsy solone i parówki z musztardą, ale nie chce mi się wstać i sobie zrobić :-)
 
a mi dziennie chce lody i jem lody, ostatnio mi sie chcialo kapuśniaczek i zjadlam, wczoraj masakra mialam ochote pizze i nie jadlam :( bo nie mialam jak troszke byl kawalek drogi, a moj byl w pracy nie mial jak przywiesc ale jakas wytrzymalam :)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry