reklama

zaczynam starania...

Nemezis, zdaję sobie sprawę, że jest to możliwe. Jednak ciągle jakoś rozsądek mi mówi - jeszcze poczekaj. Ale instynkt wcale się z tym nie zgadza ;)
 
reklama
Agutek Ja mam podobnie. I chciałabym i boję się. Nie wiem co robić i co dalej. Mam ogólny kryzys. Postanowiłam że zdam się na naturę. Zajdę to dobrze. Nie zajdę trudno. Jakoś tak ciężko, zwłaszcza, że mam małe wsparcie ze strony rodziców i męża. Tylko duże wymagania. Ech... Łapię porządnego doła....
 
Też mam doła. Mnie z kolei przytłacza praca, a raczej atmosfera w niej :(
No i właśnie ta świadomość, że chciałabym już zajść w ciążę, a z drugiej strony przecież czeka mnie przynajmniej kilkanąscie wyjazdów na zjazdy, egzaminy, i szkoda tak narażać dzieciątko na stresy i wysiłek.
Dół, dół, dół....
 
Nemezis
Nemezis pisze:
Agutek Ja mam podobnie. I chciałabym i boję się. Nie wiem co robić i co dalej. Mam ogólny kryzys. Postanowiłam że zdam się na naturę. Zajdę to dobrze. Nie zajdę trudno. Jakoś tak ciężko, zwłaszcza, że mam małe wsparcie ze strony rodziców i męża. Tylko duże wymagania. Ech... Łapię porządnego doła....
podobnie myślę jak TY..co ma być to będzie..zaczęliśmy starania..i mimo, iż czerwiec troszkę nie pasuje do moich planów..:)..to jednak nie odpuściliśmy i co ma być to będzie..w koncu natura..udowodniła nam, ze nie mozna mieć wszystkiego idealnie zaplanowanego..(bardzo chciałam mieć majowego dzidziusia:)..Więc nie łapać dołów..tylko cieszyć sie życiem..nie analizować tego tak bardzo i wiecznie planować..bo potem są tylko niepotrzebne stresy:)Główka do góry:)
Agutek..a Ciebie namawiam na spróbowanko-"ryzyk fizyk:)jak to mówia..Też sadziłam, ze od razu bedzie strzał w "10..a tu teraz załuję, ze nie popróbowaliśmy/poćwiczyliśmy strzałów:) sobie wcześniej..:):)

coz czerwiec ..lipiec..tez sa cool:)
 
No tak! Nie łam się. Musisz wybrać co jest najważniejsze. Poza tym możesz próbować zajść już na początku następnego roku. U mnie też ten rok będzie okropny, ale wolę mieć dziecko zanim pójdę do pracy (za rok mam roczny staż), bo potem może już nigdy nie być na nie czasu :-( No nie wiem. Agutek. Musimy się jakoś trzymać. Nie można się zadołować, nie?
 
No ja też staram sobie znaleźć różne rozwiązania i żadne nie wydaje mi się idealne. Bo bardzo chciałabym urodzić wiosną/latem. Myślałam o zaczęciu starań na początku roku, tylko wtedy poród byłby tak mniej więcej o tej porze.
I jak tu w ziąb i deszcz wyjść z maleństwem na spacerek? Zero przyjemności, a siedzieć ciągle w domu ??
Ach, sama już nic nie wiem. Niech się lepiej zaczną mi te zjazdy to nie będę miała czasu tyle myśleć i czas mi szybciej zleci.
 
podobnie myslalam jeszcze parę miesiecy jak Wy dziewczeta..zawsze było "cos"..co mówiło-poczekaj..ale wydaje mi się, ze jak (bynajmniej w moim przypadku tak jest) raz sie spróbowało..a nie ma wiekszych "przeciwskazań":)..to nie wazne kiedy..byleby było:)..Chociaż tez wolałabym wybrać sobiie mieiać..i dawrować jesień ::)..bo w sumie tylko ta pora przemawia głośno za "nie";)(wrzesien, październik, listopad)..Oby tak dl nie trzeba było czekać..i zwlekać..By dzidzius był i urodził sie zdrowiutki!nie dziewczęta??:)
 
reklama
Dokładnie! Jeszcze jak mnie od sześciu lat straszą najróżniejszymi chorobami i deformacjami płodów. :-( Ech. Powiem wam tak w sekrecie. Ale tak po cichutku, że ja się nigdy tak do końca nie będę słuchała ginekologów. Bo to nie oni potem mają do czynienia z chorymi maluchami. Tylko neonatolodzy i pediatrzy. A gin często są bardzo do tyłu z wiadomościami - niestety.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry