carloska daj znać jak po wczorajszym usg!!!!!!! denerwujemy się tutaj o Ciebie!
kacha u nas było tak że Adasiowi połowa napletka schodziła prawie pod żołędź a połowa praktyczie wcale nie schodziła.... więc tak krzywo się zsuwał.... długo robiliśmy wszystko żeby go odciągnąć naturalnie i wydawało nam się że są postępy, ale od czasu jak wylądowaliśmy w listopadzie z rota w szpitalu i tam nie było możliwości żeby jakoś dokładnie to robić to zaczęły się problemy... miał w tak krotkim czasie 3 razy zapalenie pod napletkiem... ostatnim razem (w czwartek/piątek) doszło już do tego że zielona śmierdząca ropa lała mu się z "ptaszka" .... i tym sposobem wylądowałam z nim w szpitalu u chirurga dziecięcego i w sekundzie musiałam podjąć decyzję czy robimy mu teraz odsuwanie i czyszczenie czy czekamy tak długo aż nie będzie na co czekać i wtedy tylko zabieg operacyjny, ale z tego co mi powiedziano to u tak małych dzieci nie daje się narkozy więc i tak mialby robione na znieczulenie miejscowe.... no i dałam mu zrobić, ale teraz trochę żałuję bo on sobie niestety w dou nie daje tego czyścić i na moje i tak mu znowu zarośnie ... zresztą sama nie wiem co o tym myśleć... powiem Ci tylko tyle że gdyby nie powtarzające się u niego zapalenia pod napletkiem i złe wyniki moczu od 2 miesięcy (mimo przeleczenia antyniotykami itp) to nie zgodziłabym się na zabieg... a tak to chociaż trochę mu ulżyło i ma wyczyszczone ... chociaż teraz pewnie i tak się tam pełno nazbierało tego czego nie powinno tam być...
więc jak nie musisz to nie rób tego małemu, poczekaj aż już będzie można w narkozie zabieg zrobić, chociaż postępowanie po zabiegu pewnie wygląda tak samo jak u nas czyli trzeba czyścić itp
a w ogóle dziewczyny to wczoraj sobie policzyłam cykl i chyba 2-3 dni mi się okres spóźnia, ale powiem Wam szczerze że teraz nie chciałabym być w ciąży... wiem że głupio gadam ale chcę najpierw Adasia wyprowadzić na prostą a później cieszyć się ciążą