reklama

Zakupowe szaleństwo

reklama
Pati ja przy Oti tez tak miałam, nie mogłam nawet do kuchni wchodzić:tak:a otwieranie lodówki odbywało się z zacisniętym nosem...a teraz zupełnie inaczej..teraz mam takie prawdziwe zachcianki..co jak pomyślę to muszę mieć...i to natychmiast..mąż tylko biega po sklepach:sorry2: normalnie zwariować można:tak:
i w ogóle niektóre rzeczy to teraz dla mnie rozkosz w ustach....
 
U mnie to sie zaczelo od kapusty kiszonej...mialam w lodowce i po dwoch dniach jakos przesmiardla mi...a wczesniej bylismy w polsce i nakupowalam pelna lodowe roznych pysznosci...No i od wtedy jak tylko przechodzilam kolo lodowki to pedem do kibla...jak tylko sobie wyobrazilam te zapach tam w srodku...do tego stopnia mnie loowka obrzydzila ze jak tylko Adam dzwonil i pytal czy dzis juz mi nie smierdzi to zaraz biegiem do lazienki...No to bylo cos strasznego...od wtedy tez wszystko co tam mialam kupione wywolywalo u mnie potworne obrzydzenie...nie chcialam jesc w domu tylko na miescie a jak juz sobie cos kupilam to trzymalam to....na balkonie:-D:-D:-D:-D to byl istny koszmar...moja szwagierka nawet przyszla mi wyszorowac lodowke i wszystkie pojemniki i,sloiczki i co tylko sie dalo...kazalam jej to myc domestosem:szok::-DAle i tak nic nie dalo bo ja to czulam....:baffled:
 
reklama
ja chce i to mono. Adam nawet mysli nad zamiana mieszkania ze swoimi rodzicami bo mają sporo wieksze, tylko zniszczone. Więc myślimy. a co do cofania brrrr mięso to było to. Na kilometr czułam jego zapach. BRRRR:-). Teraz to mi się śmiac chce ale wówczas to był jakiś koszmar.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry