Dla mnie chodziki mogą nie istnieć, uważam jest za rzecz zbędną w naszym domu.
Na mikołajki na pewno książkę kupimy Iguni. Kurcze moja mama zebrała taką okazałą kolekcje książek dla dzieci i kiedy wyrośliśmy z bajek, oddała jakimś biednym dzieciom, no i teraz musimy kupowac nowe:-(
Pod choinkę myślę o czymś jeżdżącym, ewentualnie coś bujanego, ale raczej jekieś jeździdło, muszę zobaczyć co jest w sklepach i ile kosztuje.
A Wy jakie prezenty planujecie dla swoich dzieci?