29 grudnia zaczęłam plamić (28 dc) wydawało mi się, że to już @ się zaczyna, ale to plamienie nie przerodziło się w nic poważniejszego. Plamiłam przez tydzień i koniec. Przez kilka dni był spokój, a teraz (chyba 12 dc, jeśli liczyć, że tamto plamienie było jakąś formą @) znowu zaczęłam. Najpierw myśleliśmy, że to owulacyjne bo niby 12dc, ale plamienie raz się nasila, a raz ustaje. Dziś niby 15 dc i cały czas tak samo. Nastrój mam tak beznadziejny, że najchętniej wszystkich bym pogryzła. Nadmienię, że przez święta strasznie się pochorowałam (bez gorączki) i miałam niezły kociołek w pracy. Jestem strasznie sfrustrowana, bo bardzo chciałabym zrobić badania, które mi lekarka zleciła, ale muszę czekać na 2-3 dc (i muszę go być w 100% pewna...), a ten 2-3 dc jakoś przyjść nie może. Przez rok miesiączkowałam elegancko co 35 dni z normalną obfitością a od 13 listopada wszystko się pomerdało...:-(