drogie dziewczyny, wpadłam tylko na chwilę z tematu mamy wrzesień 2013.
chciałam Wam dodac otuchy, bo sama wiem co to znaczy starac sie bezskutecznie przez dlugi czas.
u mnie stwierdzono pco, hashimoto, niedoczynnosc tarczycy i hiperprolaktynemie. moj lekarz po kolei wdrazal lezenie od tych najdelikatniejszych lekow. oczywiscie bralam bromergon, euthyrox, duphaston, potem clo i nic, zero owulacji. przeszlismy na wiekszy kaliber, czyli zastrzyki gonal f i pregnyl na pekniecie pecherzyka. no i udalo sie za pierwszym razem :-) a ja juz wiary nie mialam, bo nic na mnie nie chcialo dzialac.
dlatego nie poddawajcie sie, zaufajcie dobremu lekarzowi, przebadajcie mężów i z pewnoscia sie uda. dobry lekarz to podstawa, a medycyna potrafi zdzialac cuda.
trzymam za Was kciuki i mam nadzieje, ze dodalam Wam troche wiary, ze moze sie udac.