moj poszedł na 10 miesięcy. Miał isc na 8 ale była pandemia i żłobki były pozamykane. To co przeszliśmy i te biedne Panie to był koszmar. Nic nie pomagało. Doszło do tego, ze nie chciał zostawać nawet z babcia czy z dziadkiem. I tak to trwało jakieś 2 miesiące. Zamiast lepiej było gorzej. Ja już się chciałam zwalniać z pracy albo wychowawczy wziąć bo żal mi było dziecka. Dodam ze te właśnie 2/3 miesiące daliśmy sobie na adaptacje wiec w zlobku zostawał góra 3/4 godziny. Skończył rok myślałam ze bd lepiej ale nie. Czas uciekał bo macierzyński się skończył i urlopu tez niewiele mi zostało. W końcu przenieśli go do starszej grupy. I tam stał się cud. Nie wiem czy to kwestia starszych dzieci czy Panie inne podejście miały ale nagle przestał płakać. I później już było tylko lepiej. Zdarzyły się momenty, ze płakał ale to po jakiejs dłuższej nieobecnosci.Uaktualnię temat bo może ktoś się kiedyś natknie na ten wątek. Otóż: zrobiliśmy tak, że zaczęłam ją zostawiac na 1,5 godz potem na 2 godziny pomimo płaczu o histerii. I wiecie co? Ktoś podmienił mi chyba dzieckood 3 dni jest dużo lepiej a dzisiaj to już w ogóle nie chciała wyjść ze żłobka. Zamiast się ubierać to stała pod drzwiami i wysyłała cioci buziaczki. Jakby ktoś mi to powiedział tydzien temu to bym go wyśmiała i powiedziała że z moim dzieckiem to jest niemożliwe a tu takie zaskoczenie
![]()