Ja sama nie zawożę dokumentów, bo na zwolnieniach mam "powinna leżeć" a lekarz prowadzący napisał, że nie jestem w stanie stawić się na komisję - więc zawiezie kolega, który mieszka blisko zusu. Powiedziałam, że jak się będą czepiali to niech zadzwoni, a ja doślę im co trzeba. Najgorsze jest to, że ja będę się z nimi bawić tylko o to, żeby wypłacali mi ten zasiłek przez jakieś 3 tygodnie - okres zwolnieniowy kończy mi się 11.02, a termin porodu wg OM mam na 4,03. (wczorajsze usg "powiedziało", że na 25.02., ale ja się trzymam tej pierwszej wersji) . Mam nadzieję, że wszystko pójdzie gładko...Strasznie nie lubię urzędów