reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Masa kreatywności, czyli Farma Świeżości!

    Wskakuj na Farmę Świeżości i sprawdź propozycje dla dzieci 3-10 l. Jasne, że wskakuję.

    Nie zapomnijcie wziąć udział w konkursie Netto: Zdobądź nagrody!

reklama

zwierzenie

Dołączył(a)
11 Marzec 2021
Postów
2
Dzień dobry,
mam na imię Sylwia mam 23 lata. Właśnie wyszłam z toksycznego związku który trwał 3 lata. Niestety tak mnie zamotał że zaszłam w ciąze z nim. Czuje ze wewnątrz umieram ale nie mogę się poddać dla dziecka. Mam takie wahanki nastrojów. Żałuje tylko że jak go wczesniej kopnełam przebłagał mnie i wróciłam do niego bo wtedy żeby mnie przy sobie uwięzić zrobił mi dziecko. Czuje złość smutek żal i najchętniej skopałabym mu tą mordę za to wszytsko co mi zrobił. Jestem psychicznym wrakiem ale walczę żeby się podnieść raz jest dobrze raz zle. Rodzice wspieraja ale z drugiej strony obwiniją ze widzialam jak sie zachowywał czego nie spieprzyłam. Ale jak to się mówi kazdy sobie rzepkę skrobie. Boje się opiniąludzi a żyje w małej wiosce. Ogólnie jestem obdarta z jaiekolwiek godności a najgorsze jest to ze w tym roku się bronie. I nie wiem jak ja podołam z tym wszytskim. A jeeszcze wiem ze były nie odpusci tak łatwo on jest psychiczny żałuje że trwałam kiedykolwiek w takim związku. Nie byłam po prostu świadoma żerował na moim dobrym sercu a teraz mam co mam. Ale musze być silna muszę tylko to mnie tak wszystko dobija i myśli nie dają spokoju. Wiem że się podniosę ale żeby on dał mi spokoj a on się uczepił jak rzep przy mnie. Nie chce go nawet widzieć. Proszę o słowa otuchy.
 
reklama

Emilcia88

Fanka BB :)
Dołączył(a)
20 Styczeń 2020
Postów
600
Dzień dobry,
mam na imię Sylwia mam 23 lata. Właśnie wyszłam z toksycznego związku który trwał 3 lata. Niestety tak mnie zamotał że zaszłam w ciąze z nim. Czuje ze wewnątrz umieram ale nie mogę się poddać dla dziecka. Mam takie wahanki nastrojów. Żałuje tylko że jak go wczesniej kopnełam przebłagał mnie i wróciłam do niego bo wtedy żeby mnie przy sobie uwięzić zrobił mi dziecko. Czuje złość smutek żal i najchętniej skopałabym mu tą mordę za to wszytsko co mi zrobił. Jestem psychicznym wrakiem ale walczę żeby się podnieść raz jest dobrze raz zle. Rodzice wspieraja ale z drugiej strony obwiniją ze widzialam jak sie zachowywał czego nie spieprzyłam. Ale jak to się mówi kazdy sobie rzepkę skrobie. Boje się opiniąludzi a żyje w małej wiosce. Ogólnie jestem obdarta z jaiekolwiek godności a najgorsze jest to ze w tym roku się bronie. I nie wiem jak ja podołam z tym wszytskim. A jeeszcze wiem ze były nie odpusci tak łatwo on jest psychiczny żałuje że trwałam kiedykolwiek w takim związku. Nie byłam po prostu świadoma żerował na moim dobrym sercu a teraz mam co mam. Ale musze być silna muszę tylko to mnie tak wszystko dobija i myśli nie dają spokoju. Wiem że się podniosę ale żeby on dał mi spokoj a on się uczepił jak rzep przy mnie. Nie chce go nawet widzieć. Proszę o słowa otuchy.
Dasz radę, jestes silna a teraz masz dla kogo walczyć 🤗
 

Destino

Fanka BB :)
Dołączył(a)
2 Marzec 2016
Postów
8 385
Miasto
Kraków
Dzień dobry,
mam na imię Sylwia mam 23 lata. Właśnie wyszłam z toksycznego związku który trwał 3 lata. Niestety tak mnie zamotał że zaszłam w ciąze z nim. Czuje ze wewnątrz umieram ale nie mogę się poddać dla dziecka. Mam takie wahanki nastrojów. Żałuje tylko że jak go wczesniej kopnełam przebłagał mnie i wróciłam do niego bo wtedy żeby mnie przy sobie uwięzić zrobił mi dziecko. Czuje złość smutek żal i najchętniej skopałabym mu tą mordę za to wszytsko co mi zrobił. Jestem psychicznym wrakiem ale walczę żeby się podnieść raz jest dobrze raz zle. Rodzice wspieraja ale z drugiej strony obwiniją ze widzialam jak sie zachowywał czego nie spieprzyłam. Ale jak to się mówi kazdy sobie rzepkę skrobie. Boje się opiniąludzi a żyje w małej wiosce. Ogólnie jestem obdarta z jaiekolwiek godności a najgorsze jest to ze w tym roku się bronie. I nie wiem jak ja podołam z tym wszytskim. A jeeszcze wiem ze były nie odpusci tak łatwo on jest psychiczny żałuje że trwałam kiedykolwiek w takim związku. Nie byłam po prostu świadoma żerował na moim dobrym sercu a teraz mam co mam. Ale musze być silna muszę tylko to mnie tak wszystko dobija i myśli nie dają spokoju. Wiem że się podniosę ale żeby on dał mi spokoj a on się uczepił jak rzep przy mnie. Nie chce go nawet widzieć. Proszę o słowa otuchy.
Bardzo chciałabym Cię wesprzeć, lecz nie do końca wiem jak. Czego potrzebujesz?

Mogę ci napisać, że gadaniem ludzi się nie przejmuj. Jednak łatwiej powiedzieć, gorzej zrobić. Jest to możliwe oczywiście, jeśli skupisz się na sobie i dziecku. Ludzie zawsze gadać będą. Jednak czego by nie powiedzieli i jak by poukładali twoje życie, to nikt z nich nie poczuje tego na sobie, nie poczuje tych konsekwencji, które spoczywają tylko na tobie. Dlatego warto nie przejmować się nawet na wsi gadaniem ludzi.
Bronisz się za chwilę. Zmobilizuje się, choć może to wyglądać dziś jak wyprawa na K2. Warto podjąć próbę. Nic wtedy nie tracisz poza faktem, że może się nie udać. A co jeśli się uda?
Jeśli się uda otworzą się przed tobą nowe możliwości. Może praca, może jakaś zmiana, może nawet wyjazd z tej miejscowości, by uwolnić się od gadania ludzi.
Jeśli kochasz dziecko, a myślę, że tak, to staniesz na rzęsach, by wam udało się zacząć nowe życie.
Ono jest przed tobą. Napisze teraz frazes, jesteś młodziutka i jeszcze całe życie przed tobą. Dobrze, że wyrwalas się z toksycznego związku. Za jakiś czas uporasz się ze sobą i swoją sytuacja. Spotkasz kogoś, kto pokocha i ciebie i tego malucha. Jeszcze będziesz szczęśliwa, jeśli tylko dasz sobie, jeśli dasz wam szansę. Jesteś w stanie dużo z siebie dać by ten cel osiągnąć. To się chwali
 
Do góry