Hej, jestem mamą dwójki dzieci. Są jak ogień i woda. Starsze bezproblemowe, więc to nie o nim. Młodsze natomiast to istny żywioł. Nie usiedzi 5 minut sama. Ciągle wierci się, gdzieś włazi, wszystko otwiera i wyrzuca. Nie skupia nawet uwagi na książeczkach, chociaż przynosi je do czytania. Od skończenia 2 miesięcy problemy ze snem, przed każdym zaśnięciem histeria. Po roku zaczęło być lepiej, teraz zasypia leżąc obok i się wiercąc. W momencie kiedy czegoś jej się zakaże lub nie może czegoś zrobić jest niesamowita histeria... Zabiera bratu zabawki, pokazuje, że ma i zwiewa. Jakby na złość mu robiła. W wózku nie wysiedzi, za rączkę chodzić nie chce, ucieka gdzie jej się zamarzy, z rąk się wyrywa. Nigdzie nie można z nią pójść bo wszędzie łazi. Po kościele gania wokół filaru, albo wdrapuje się na ołtarz. Z synem nie miałam takich akcji. Czy faktycznie z tego wyrośnie, czy to jakieś ADHD? Pocieszcie mnie proszę, bo zwariuje...