Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.
No i ja czekam na efekty Twojego szyciasama mam ochotę się obkupic na tych internetowych sklepach i uszyć coś własnoręcznie
satysfakcja będzie !
Śliczne! [emoji50] Ale talentEfekt szycia z mojego ulubionego materiału.
Muszę dokupić zatrzaski i nabić jeszcze jeden bo mi nie wystarczyło
![]()
Może i tak. Ale i tak nie oszukają zdrowia własnego dziecka, które powinno być dla nich NAJWAŻNIEJSZE, ważniejsze od papierosów. Najwięcej śmierci łóżeczkowych jest powodowane właśnie paleniem w ciąży, wnioski nasuwają się same...Przyglądałam sie statystykom - są druzgocące! 40% kobiet, które paliły przed zajęciem w ciążę nie rzuca, gdy dowiaduje sie o tym, że zostaną matkami. Ja sama znam MNUSTWO takich przypadków.
Paliłam przez oststnich 12 lat (wiem, obciach) ale z dnia na dzień jak dowiedziałam się o ciąży rzuciłam palenia, chodz w bardziej stresujace dni wypalałam paczkę. Nie było łatwo ani mi, ani mojemu mężowi, nei dość, że hormony buzowały, głód nikotynowy doskwieral, w 2 tygodnie przytyłam 5 kilo, ale wiedzialam, że nie ma takiej siły, która sprawiłaby że sięgnęłabym po papierosa a miałam naprawdę mnustwo chwil, w których byłam pewna, żę jak zaraz nie zapalę to wybuchnę!
Wiecie co jest najgorsze w tym wszystkim? teraz kiedy rozmawiam ze znajomymi, znajomymi znajomych i dowiadują się, że jestem w ciąży i rzuciłam palenie to mówią, jakby w tajemnicy, że one paliły calą ciążę i jak karmiły i dzieciakom nic jest. Ja nie oceniam - każy robi to co uważa, nie będę nikogo uświadamiać, że to jest złe, bo każdy dorosly człowiek wie o tym a ja nie mam potrzeby zbawiania świata, ale zastanawiam się po co one to mówią? Poczują się usprawiedliwione jak ja pod ich namową w końcu zapalę? Że nie tylko one są takimi bezdusznymi krowami, bo więcej osób tak robi?
Przypomniała mi sie pewna sytuacja...Przyglądałam sie statystykom - są druzgocące! 40% kobiet, które paliły przed zajęciem w ciążę nie rzuca, gdy dowiaduje sie o tym, że zostaną matkami. Ja sama znam MNUSTWO takich przypadków.
Paliłam przez oststnich 12 lat (wiem, obciach) ale z dnia na dzień jak dowiedziałam się o ciąży rzuciłam palenia, chodz w bardziej stresujace dni wypalałam paczkę. Nie było łatwo ani mi, ani mojemu mężowi, nei dość, że hormony buzowały, głód nikotynowy doskwieral, w 2 tygodnie przytyłam 5 kilo, ale wiedzialam, że nie ma takiej siły, która sprawiłaby że sięgnęłabym po papierosa a miałam naprawdę mnustwo chwil, w których byłam pewna, żę jak zaraz nie zapalę to wybuchnę!
Wiecie co jest najgorsze w tym wszystkim? teraz kiedy rozmawiam ze znajomymi, znajomymi znajomych i dowiadują się, że jestem w ciąży i rzuciłam palenie to mówią, jakby w tajemnicy, że one paliły calą ciążę i jak karmiły i dzieciakom nic jest. Ja nie oceniam - każy robi to co uważa, nie będę nikogo uświadamiać, że to jest złe, bo każdy dorosly człowiek wie o tym a ja nie mam potrzeby zbawiania świata, ale zastanawiam się po co one to mówią? Poczują się usprawiedliwione jak ja pod ich namową w końcu zapalę? Że nie tylko one są takimi bezdusznymi krowami, bo więcej osób tak robi?
I tego kur... nie rozumiem!! Że takie kobiety mają i rodzą dzieci, a niektóre pary albo tracą ciążę, albo starają się latami, gdzie naprawdę byliby wspaniałymi rodzicami... [emoji36][emoji36][emoji36]Przypomniała mi sie pewna sytuacja...
Po porodzie ezalam na sali z dziewczyna ktora urodziła tego samego dnia na szczęście zdrowa dziewczynke... Po porodzie zostawiala ze mną swoja córeczkę a ona Szla zapalić. Karmila dziecko piersią. Powiedziała ze cala ciaze palila i nie przyznala sie lekarzowi. Powiedziała tez ze choruje na serce i cala ciążę brala leki i do tego tez się lekarzowi nie przyznala... A gdyby te leki wplynely na ciaze, na dziecko? Ona o tym nie.pomyslala...
Przyglądałam sie statystykom - są druzgocące! 40% kobiet, które paliły przed zajęciem w ciążę nie rzuca, gdy dowiaduje sie o tym, że zostaną matkami. Ja sama znam MNUSTWO takich przypadków.
Paliłam przez oststnich 12 lat (wiem, obciach) ale z dnia na dzień jak dowiedziałam się o ciąży rzuciłam palenia, chodz w bardziej stresujace dni wypalałam paczkę. Nie było łatwo ani mi, ani mojemu mężowi, nei dość, że hormony buzowały, głód nikotynowy doskwieral, w 2 tygodnie przytyłam 5 kilo, ale wiedzialam, że nie ma takiej siły, która sprawiłaby że sięgnęłabym po papierosa a miałam naprawdę mnustwo chwil, w których byłam pewna, żę jak zaraz nie zapalę to wybuchnę!
Wiecie co jest najgorsze w tym wszystkim? teraz kiedy rozmawiam ze znajomymi, znajomymi znajomych i dowiadują się, że jestem w ciąży i rzuciłam palenie to mówią, jakby w tajemnicy, że one paliły calą ciążę i jak karmiły i dzieciakom nic jest. Ja nie oceniam - każy robi to co uważa, nie będę nikogo uświadamiać, że to jest złe, bo każdy dorosly człowiek wie o tym a ja nie mam potrzeby zbawiania świata, ale zastanawiam się po co one to mówią? Poczują się usprawiedliwione jak ja pod ich namową w końcu zapalę? Że nie tylko one są takimi bezdusznymi krowami, bo więcej osób tak robi?