Ja raz musiałam jechać na policję, bo dostałam wezwanie w sprawie jakiegoś oszustwa internetowego, które miało miejsce w czasie 2 lat, gdy nasze mieszkanie bylo wynajmowane lokatorom. Innym razem przyszło pismo z paypala, bo ktoś włamał się na moje konto, podał dane jakiejś karty kredytowej i narobił długów na kilka tysięcy. Cóż, uratowało mnie to, że akurat nie miałam żadnej karty kredytowej, sprawa raz dwa została rozwiązana....
A ta nowa sprawa to jest naprawdę jakiś totalny nonsens. S. jest oskarżony brak zapłaty, ale nawet nie napisali ILE i DO KIEDY. Nie ma żadnych dat, wezwania do stawienia się, nic. W związku z tym, że nie podano żadnej kwoty to ciężko jest się tym stresować, ale i tak mnie to gryzie, bo trzeba to rozwiązać, S, chodzi do pracy, ja mam czas wolny, a mnie gowno to teraz obchodzi, bo niedługo poród. Najgorsze, że nie można tego olać.