Cześć dziewczyny!
Ja już nie daje rady, od kilku dni mam mega spadek formy...myśle tylko o żołądku, że coś mi jest, że zaraz umrę, nie poznam mojej córki...i tak od rana do nocy. A najgorzej, że nawet w nocy się budzę z tymi myślami. A bym chciała spać jak najdłużej, wtedy nie męcze się tak!
W tamtym tyg postanowiłam, że zrobię usg jamy brzusznej, bo przecież w krwi może być ok, a ja mogę mieć raka! W weekend ledwo dawałam radę, bo w pon wizyta i wariowałam ze stresu!
W usg wszystko dobrze, tylko śledziona lekko powiększona, ale radiolog powiedział, że w ciąży tak bywa i mam się nie martwić. Ale ja swoje wiem...panikuje, że mi pęknie mi ta śledziona albo nie wiem co, jak wariatka jakaś!

i ten brzuch ciągle pobolewa, coś mnie uciska, gniecie...a nawet jak nie boli, to ja świruje, płacze po kątach i mam czarne wizje...
Jakie mam jeszcze badania zrobić? Gdzie iść? Przecież ja chyba nikomu nie uwierze, że nic mi nie jest!
Sertralina nie działa jak powinna, nie odgania myśli natrętnych. Męczarnia.
Uśmiecham się tylko jak mała mnie kopnie...chwila radości wtedy jest.