reklama

Staraczki - 2 połowa 2019

Tak, staramy się o pierwsze maleństwo i chyba dlatego nie umiem ogarnąć samej siebie. Wiem, że powinnam odpuścić i teoretycznie w głowie sobie to układam i logicznie tłumaczę, ale jak przychodzi co do czego to wariuje. Już 8 cykli za mna i nic. I za każdym razem to samo, odpuszczam, przytulamy się i się zaczyna testy owu itp. Pozniej znowu odpuszczam i nie myślę o tym, ale po owulacji, która teoretycznie się odbyła rodzi się we mnie tak duża nadzieja, że to jest nie do opisania, a później wielkie rozczarowanie i ot taką mam huśtawkę emocjonalną. Myślałam że ten 9 cykl będzie mój, ale niestety jak byłam u gina i on mi powiedział, że pęcherzyki są za małe, a błona śluzowa za cienka i nawet gdyby zaskoczyło to żadna ciąża się nie utrzyma :( owu wypada mi jakoś 10-11 lostopada i teoretycznie we wtorek jadę do gina na kontrolę czy owu była. A wiesz co mimo tych słów ja liczę na cud! :) psychicznie jest to męczące, ale nie umiem inaczej mimo że bardzo się staram.

Tobie kochana bardzo gratuluję! :) bardzo się cieszę, że co chwila, któraś z nas pisze o tym, że się udało. Bardzo mnie to podbudowuje i daje nadzieję, że każdej może się udać. Rośnijcie zdrowi!! :)
Wyobrazam sobie jak to jest. Ale odpuszczenie jest istotne jak widac. Zajmij swoja glowe wieloma rzeczami, nie patrz na kalendarz ani nie mysl o wizytach u lekarza a bawcie sie i korzystajcie z zycia. Randka, wyjazd, kino itp wszystko aby sie odprezyc. Mi tak radzil gin i sie udalo
 
reklama
Wyobrazam sobie jak to jest. Ale odpuszczenie jest istotne jak widac. Zajmij swoja glowe wieloma rzeczami, nie patrz na kalendarz ani nie mysl o wizytach u lekarza a bawcie sie i korzystajcie z zycia. Randka, wyjazd, kino itp wszystko aby sie odprezyc. Mi tak radzil gin i sie udalo
No ja wiem, wiem i obiecuje się postarać :) testy owu odpuszczam w ogóle, bo ani razu mi nie wyszły i chyba ich nie umiem robić. Z resztą słowa gina po ostatniej wizycie odebrały mi ochote na mierzenie tem, kalendarzyk itp. Skreśliły też szansę na ciążę. Niestety jakaś chora nadzieja wciąż się tli. Ale co ma być to będzie :) obym w końcu została mamą :) wtedy to naprawdę oszaleję, ale ze szczęścia :)
 
Byłam dziś u rodzinnego bo mam już z miesiąc kaszel, wypisała mi skierowanie na RTG płuc żeby sprawdzić czy wszystko ok, powiedziałam o mojej tarczycy i dostałam skierowanie na USG bo ostatnio miałam jeszcze w liceum, przy okazji podstawowe badania i tsh :) niestety nie podobały się jej moje migdałki, powiedziała że są powiększone i dostałam też skierowanie do laryngologa. No super, czuję się jak emerytka z całym plikiem skierowań :p
Oczywiście RTG tylko wtedy gdy będę miała pewność że w ciąży nie jestem.
 
No ja wiem, wiem i obiecuje się postarać :) testy owu odpuszczam w ogóle, bo ani razu mi nie wyszły i chyba ich nie umiem robić. Z resztą słowa gina po ostatniej wizycie odebrały mi ochote na mierzenie tem, kalendarzyk itp. Skreśliły też szansę na ciążę. Niestety jakaś chora nadzieja wciąż się tli. Ale co ma być to będzie :) obym w końcu została mamą :) wtedy to naprawdę oszaleję, ale ze szczęścia :)

Dlaczego skreśliły szanse na ciąże?
 
Moj maz to samo. Tez mowilam ze juz w styczniu bylby porod. A on „jeszcze o tym pamietasz?” Zabolalo.. jak mozna nie pamietac. Ja mialam tak w poprzednim mcu ze 5dni mi sie przesunelo wszystko.. eh.
Bedzie dobrze Kochana, Ty jestes jeszcze młoda i doczekasz się maluszka :)
Nie, my nie zapomnimy. Bo umarła jakaś cząstka nas samych. Oni - to inna konstrukcja mózgu...

Wiecie - ja mam wrazenie, ze mój M pokołał nasze dziecko dopiero wtedy jak ona przelała na niego wiadra miłości, czyli po skończonym 3 rż. Mój to ciezki przypadek jesli chodzi o emocje. Jego matka to zimny głaz i nikt nie nauczyl go kochac. Dopiero córka..... ;)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry